Już wkrótce nowoczesna klinika rehabilitacji w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku przestanie przyjmować nowych pacjentów w ramach świadczeń gwarantowanych przez NFZ, bo kończą się pieniądze z kontraktu.
Wyposażone w bardzo dobry sprzęt do fizykoterapii, ćwiczeń i masaży tzw. miejsce dziennego pobytu w klinice rehabilitacji zostało otwarte w połowie stycznia. Inwestycja kosztowała 5 mln zł. Znacząco zwiększa szanse na powrót do sprawności pacjentom po wypadkach, zatruciach czadem, udarach. Zainteresowanie więc pacjentów było ogromne. Zapisy na tzw. turnusy jednak już się skończyły. W 90 proc. bowiem został zrealizowany kontrakt na ten rok.
Konkurs ofert na usługi rehabilitacyjne w ramach tzw. pobytów dziennych w Białymstoku został rozstrzygnięty pod koniec 2008 r. Na porady lekarskie i dzienny pobyt w sumie szpital dostał 96 tys. zł na rok. Lepsze kontrakty na pobyt dzienny dostały słabiej wyposażone gabinety. Decydującym czynnikiem o przyznaniu kontraktu bowiem była cena oferowanych usług.
Ta, którą szpital zaproponował, była przeciętnie o 60 proc. wyższa od cen innych świadczeniodawców. - Cena pozycjonowała szpital nisko w rankingu. Tak więc i wartość kontraktu jest nieduża - tłumaczy Adam Dębski, rzecznik prasowy podlaskiego oddziału NFZ.
Ponadto, szpitalowi zaszkodził fakt, iż podpisywał kontrakt po raz pierwszy. Poza ceną w rankingu liczy się również dostępność (godziny otwarcia) placówki, kompleksowość (połączenie ćwiczeń z poradami lekarskimi) oraz ciągłość świadczenia usług, czyli fakt, czy w przeszłości dana placówka podpisywała podobne kontrakty z NFZ.
Dyrektor szpitala, Bogusław Poniatowski podjął rozmowy z NFZ w sprawie zwiększenia kontraktu, ale okazało się, że w tej materii nic już się nie da zrobić, a nowi pacjenci będą musieli płacić za usługi z własnej kieszeni.
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel
Za ciężkie pieniądze buduje się nowoczesną klinikę, nie mówiąc już o staraniach wielu ludzi, wyposaża w znakomity sprzęt, daje się nowe możliwości lecznicze dla rzeszy coraz młodszych "inwalidów", i to starcza na 2 miesiące. I mówi się im, że mogą rehabilitować się za pieniądze... Za jakie pieniądze, te z zasiłku dla bezrobotnych, czy za te zarobione "na czarno", niejednokrotnie bez dostępu do bezpłatnej służby zdrowia? Czy za te z częstokroć głodowych emerytur, nie mówiąc o rentach?
A te argumenty przytoczone przez z Bożej łaski rzecznika Dębskiego... Myślę, że się wstydzi.
Chcę przypomnieć, że wysokie stanowiska nie są dożywotnie, a spada się czasem bardzo boleśnie. Panowie decydenci nie muszą wcale zdążyć się zabezpieczyć na całe życie, mogą stać się skazani na taką właśnie opiekę medyczną, a mogą przecież ulec wypadkowi i stać się kalekami do końca życia.
Żal starań wielu ludzi, którzy wypruwają przysłowiowe flaki, żeby coś zrobić dla innych i na pewnym etapie stają przed murem nie do przebicia.
Podsumowując, POGRATULOWAĆ GŁUPOTY!
Myślę, że Wasz sen nie jest spokojny