Białostocki szpital wojewódzki szykuje się do strajku: będzie drugi Radom?

  • Iwona Bączek/Rynek Zdrowia
  • 29-10-2009 19:44

Okiem dyrektora
Sławomir Kosidło, dyrektor WSZ, nie ukrywa: – 5-procentowa podwyżka do pensji zasadniczej, a zatem łącznie z pochodnymi, zwiększyłaby dwukrotnie kwotę, o którą wzrosną płace. Byłoby to w sumie 538 tys. zł do końca br. A tych pieniędzy szpital nie ma.

– Zaproponowałem związkom spotkanie w połowie grudnia, ponieważ podstawą dalszych rozmów jest kontrakt z NFZ na 2010 r. – wyjaśnia portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor Kosidło. – Inne postępowanie byłoby sprzeczne z prawem: aby rozmawiać o podwyżkach, trzeba najpierw stworzyć budżet. Obecnie już wiadomo, że w przyszłym roku dostaniemy prawdopodobnie 90 proc. tegorocznego kontraktu. A to oznacza, że zamiast 85 mln zł, jak w 2009 r., będziemy mieli do dyspozycji 82 mln zł.

– Sytuacja jest zła i obawiam się, że moją rolą jest obecnie walka nie o podwyżki dla załogi, ale o miejsca pracy – przyznaje dyrektor szpitala. – Wiem, że ludzie zarabiają niewiele. Ale wiem także, że regularnie co miesiąc na ich konta wpływają pieniądze. Teraz chodzi o to, aby to się nie zmieniło na gorsze.

A zmienić się może, bo projekt restrukturyzacji zatrudnienia już powstaje. W ramach dostosowania do standardów liczba łóżek w WSZ zmniejszy się z 752 do 495. I to musi odbić się na miejscach pracy w szpitalu.

Sławomir Kosidło nie ma też wątpliwości, że nie może dopuścić, aby 90 proc. przychodów szpitala pochłaniały płace. Już obecnie stanowią one 72 proc. tej kwoty.

– Ile zostanie nam na leczenie? – pyta dyrektor Kosidło. – O tym związki nie mówią. W ogóle nie mówią o pacjencie. To mnie niepokoi, bo po pierwsze jestem lekarzem, po drugie dyrektorem szpitala, który pacjenta musi mieć na względzie przede wszystkim.

Ten strajk będzie nielegalny

Sławomir Kosidło nie wierzy w protesty w szpitalu, które nie będą uciążliwe dla chorych. Wierzy jednak w prawo i ocenia, że zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów społecznych, strajk zapowiadany przez związki będzie nielegalny.

– Bazą dla pytań stawianych w referendum powinny być punkty sporne, wynikające z mediacji w obecności mediatora – wyjaśnia dyrektor Kosidło. – Tymczasem votum nieufności wobec dyrekcji nie było punktem sporu między stronami. Dlatego mogę uznać ewentualny strajk za nielegalny, z wszystkimi tego konsekwencjami, łącznie z zawiadomieniem do prokuratury.


Czytaj więcej:    protest |  strajk |  Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych |  żądania płacowe |  Wojewódzki Szpital Zespolony w Białymstoku |  Sławomir Kosidło |  Alicja Hryniewicka

Brak komentarzy

reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Odwiedź nasze
pozostałe portale:
wnp.pl portalspozywczy.pl dlahandlu.pl rynekaptek.pl portalsamorzadowy.pl nasze-zyski.pl
Inne
wydawnictwa:
nowy przemysł rynek spożywczy
Copyright by Rynek Zdrowia