Andrzej Sokołowski: prywatne szpitale są dyskryminowane

Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych, uważa, że prywatne lecznice są dyskryminowane przy podziale środków na ochronę zdrowia. - Jeśli ten sposób traktowania sektora prywatnego będzie kontynuowany, wiele z podmiotów rynku prywatnego może mieć kłopoty z uzyskaniem kontraktu - przewiduje.

Kolejne partie, które dochodzą do władzy, powtarzają, że prywatny sektor szpitalnictwa zajmuje się tylko najlepiej opłacanymi procedurami, pozostawiając te nieopłacalne lecznicom publicznym. Politykom wtórują publiczne szpitale - narzekają na źle wycenione świadczenia i skarżą się, że prywatna konkurencja zabiera najlepsze kontrakty, przez co mają problemy finansowe.

Tymczasem od dawna postulujemy wycenę procedur medycznych przez niezależną od MZ i NFZ agencje. Jeśli wszystkie działania medyczne wycenione byłyby prawidłowo, to tylko źle zarządzane placówki prywatne lub publiczne miałyby kłopoty.

Sektor prywatny blokowany
Zauważmy również, że prywatny rynek szpitalny jest bardzo mały. Stanowi mniej niż 10 procent sytemu w Polsce i nie jest w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić pozycji szpitalnego sektora publicznego. Jednakże, gdy brakuje pieniędzy w całym systemie, urzędnicy i właściciele szpitali publicznych chcą wyrwać nawet te kontraktowe resztki z sektora prywatnego.

Publiczne lecznice zadłużają się i co jakiś czas trzeba je oddłużać. Jednak zamiast wprowadzać zasadnicze reformy, blokuje się administracyjnie rozwój sektora prywatnego, żeby nie mógł aplikować o kontrakty. Przykładem są przepisy mówiące o preferowaniu w kontraktowaniu podmiotów świadczących kompleksowe leczenie. Brzmi to atrakcyjnie, ale co oznacza?

Myślę, że zgodzimy się co do tego, że pacjentowi, który ma mieć operację ortopedyczną czy okulistyczną jest wszystko jedno, ile oddziałów jest w szpitalu, w którym się leczy. Nie skorzysta z całej oferty.

Tymczasem jakiś urzędnik wpadł na pomysł, żeby utrącić małe lecznice i wprowadził zarządzenie o kompleksowości, które preferuje podmioty oferujące całą gamę świadczeń w jednym szpitalu. Tego typu jednostki potrzebne są pacjentom po wypadkach, np. z obrażeniami wielonarządowymi. Tylko że znacznie częściej ulegamy chorobom, a nie wypadkom. Szpital okulistyczny nie dostanie więc kontraktu, bo nie zapewnia kompleksowego leczenia.

Kompleksowość czy jakość?
Co robią w tej sytuacji publiczne szpitale? Łączą się, żeby uzyskać jeszcze wyższy poziom kompleksowości. Na przykład w Gdyni połączono ostatnio dwa szpitale miejskie. Wprawdzie ich zadłużenie nie zmniejszy się, ale nowa jednostka ma więcej lekarzy, oddziałów, przychodni, sprzętu, więc może liczyć na większy kontrakt. Dla innych podmiotów pieniędzy już nie będzie.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH