Alternatywa dla pielęgniarek na umowach czasowych: kontrakt, albo zwolnienie. Nie tak miało być

W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu dyrekcja zaproponowała około 120 pielęgniarkom przejście na zatrudnienie kontraktowe. Dostały możliwość wyboru - jeśli nie zechcą pracować na kontrakcie, mogą odejść. Zdaniem Longiny Kaczmarskiej, przewodniczącej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, coraz częściej w wielu jednostkach mają miejsce podobne sytuacje.

Jak mówi nam Katarzyna Nowakowska, członek zarządu OZZPiP w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, dyrektor lecznicy 12 września na piśmie potwierdził przekazną wcześniej informację, że nie będzie przedłużał pracownikom umów na czas określony. Zamiast tego da im do wyboru: przejście na kontrakt lub rezygnację z pracy.

- Udało nam się spotkać z marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego. 9 września mówił nam, że nie zgadza się z taką decyzją. Zapowiedział przeprowadzenie rozmowy z dyrektorem - opowiada Katarzyna Nowakowska. Jednak dyrektor już po spotkaniu z marszałkiem podtrzymał swoją decyzję.

Informację tą potwierdza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl rzecznik toruńskiej lecznicy Sławomir Badurek, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Toruniu.

- Jest grupa pielęgniarek, która pracuje na umowach czasowych. Okres, na który były podpisywane te umowy się kończy. Tej grupie zaproponowano taką alternatywę: albo przejście na kontrakt, albo nieprzedłużanie starych umów czasowych - tłumaczy.

Do kogo się odwołać?
Piotra Kryna, dyrektor departamentu zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego, w zeszłym tygodniu informował, że ostateczne decyzje dotyczące zmian w zatrudnieniu personelu medycznego w toruńskim szpitalu nie zapadły.

- Kwestie dotyczące zatrudnienia personelu w szpitalach regulują odpowiednie przepisy prawa, które dają pracownikom i związkom zawodowym prawo do obrony interesów pracowniczych, do rozmów czy negocjacji i o to apelujemy do obu stron. Liczymy, że uda się osiągnąć dobre rozwiązanie - mówił Piotr Kryna.

Katarzyna Nowakowska informuje nas, że pielęgniarki czekają na kolejne spotkanie z marszałkiem województwa.

- Sprawę zasygnalizowaliśmy w Ministerstwie Zdrowia. Odwołaliśmy się także do parlamentarzystów - mówi. Zapowiada, że OZZPiP będzie podejmował decyzję o dalszej formie protestu w zależności od rozwoju sytuacji.

W biurze poselskim marszałka Sejmu Jerzego Wenderlicha dowiadujemy się, że także on już interweniował w Ministerstwie Zdrowia oraz u marszałka województwa kujawsko-pomorskiego o zajęcie się sprawą toruńskich pielęgniarek. Jego zdaniem muszą one mieć prawo wyboru formy zatrudnienia.

Dyrekcja: mamy prawo
Sławomir Badurek zapewnia, że nikt nie zmusza pielęgniarek do podpisywania umów kontraktowych. Jak mówi, jest dowolność jeśli chodzi o wolę dalszej współpracy lub jej brak.

- Nie jest tak, że pielęgniarkom w trakcie trwania umów proponuje się zmianę warunków zatrudnienia. Dyrektor ma prawo zaproponować formę współpracy po zakończeniu się czasowych umów o pracę - argumentuje Badurek.

Przekonuje, że dyrekcja ma prawo do takiego ruchu i z tego prawa korzysta, licząc na to, że wiele pielęgniarek przejdzie na umowę kontraktową, korzystając z możliwości uzyskania nieco większych zarobków. Jego zdaniem umowy kontraktowe pozwalają pielęgniarkom zarobić więcej w wymiarze miesięcznym za podobne obciążenie pracą.

Doktor Sławomir Badurek przypomina, że Wojewódzki Szpital Zespolony im. Ludwika Rydygiera w Toruniu jest w trakcie reorganizacji.

- Placówka powiększyła się w zeszłym roku o szpital dziecięcy, który dzisiaj wchodzi w skład naszej lecznicy. Jest rozważana także fuzja z innymi jednostkami - informuje i dodaje, że wobec tych zmian, zatrudnienie pielęgniarek na umowy kontraktowe jest wyjściem lepszym dla pracodawcy, bo daje mu większą elastyczność jeżeli chodzi o gospodarowanie kadrą pielęgniarską.

Kontrakt - co jest nie tak?
Katarzyna Nowakowska tłumaczy nam, że pielęgniarki nie chcą się godzić na kontrakty, ponieważ warunki zaproponowanych umów nie są dla nich korzystne. Pierwszy argument przeciw jaki podnosi, to fakt, że taka forma zatrudnienia nie daje stabilności. Umowa jest podpisywana tylko na rok i po tym okresie jest możliwość jej zerwania bez specjalnych konsekwencji.

- Po drugie, pieniądze z tej umowy są na tyle niewystarczające, że pielęgniarki byłyby zmuszone do płacenia najniższej stawki ZUS, co skutkowałoby niską emeryturą, czy rentą. Do tego w przypadku kontraktu pielęgniarki są pozbawione świadczeń socjalnych - wylicza Nowakowska. Według niej, jeżeli warunki kontraktów byłyby korzystne, to dyrektor nie musiałby do ich podpisywania zmuszać. Pielęgniarki same decydowałyby się na tą formę zatrudnienia.

Nowakowska podkreśla, że większość pielęgniarek, których dotyczy decyzja dyrekcji, to osoby, które pracują  w szpitalu już 15-20 lat. Jej zdaniem wątpliwości budzi także to, że tak długo podpisują wciąż umowy na czas określony.

Halina Peplińska przewodnicząca regionu kujawsko-pomorskiego OZZPiP rozważa poinformowanie o tej sytuacji Państwowej Inspekcji Pracy.

Longina Kaczmarska przewodnicząca OZZPiP w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl stwierdza, że coraz częściej w wielu jednostkach mają miejsce podobne sytuacje.

Prawo wyboru, czyli...
- Szczególnie w lecznictwie otwartym dyrektorzy szpitali nie przedłużają umów o pracę tylko je rozwiązują i dają pielęgniarkom do wyboru, albo rezygnację z pracy, albo podjęcie umowy kontraktowej - mówi Longina Kaczmarska.

Przypomina, że podczas marcowych protestów OZZPiP w Sejmie, były zapewnienia minister zdrowia, że pielęgniarki nie będą zmuszane do pracy na kontraktach.

- Są nawet zapisy w ustawie o działalności leczniczej i w ustawie o zawodzie pielęgniarki i położnej, które mają gwarantować, że personel nie będzie zmuszany do określonej formy zatrudnienia - mówi i jednocześnie dodaje, że niestety dyrektorzy nie realizują zapisów ustawowych.

- Walczyłyśmy o to, żeby nie było możliwości zatrudniania pielęgniarek na kontraktach w szpitalnictwie. Niestety nie udało nam się tego przeforsować, a teraz dyrektorzy placówek robią co chcą - przedstawia związkową argumentację Kaczmarska.

Według niej jeśli nie pojawi się w prawie wyraźny, jednoznaczny zakaz zatrudniania pielęgniarek w szpitalach na kontraktach, to będzie trudno o zmianę. - Przecież chodzi o bezpieczeństwo pielęgniarek, ale przede wszystkim pacjenta - stwierdza.

Zwróciliśmy się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o odniesienie się do sytuacji w  Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu, a także zajęcie po raz kolejny stanowiska w sprawie pracy pielęgniarek na kontraktach. Resort zapewnił, że we wtorek (20 września) skomentuję tą sprawę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH