Coraz więcej szpitali - i to nie tylko ze wschodnich województw - zapowiada pozwanie NFZ do sądu o zapłatę za tzw. nadwykonania.

Ponieważ spadają wpływy ze składki zdrowotnej to istnieje duże prawdopodobieństwo, że Fundusz będzie chciał zapłacić w stu procentach tylko za nadwykonania dotyczące ratowania życia.

Według danych GUS, w czerwcu za posadami rozglądało się blisko 1,7 mln Polaków. To o ponad 200 tys. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. NFZ nie przewidział takiego wzrostu bezrobocia i teraz ma kłopot, bo do kasy funduszu wpływa coraz mniej pieniędzy z tytułu składek zdrowotnych. Tylko przez pięć miesięcy tego roku dziura w budżecie NFZ urosła do 618 mln zł. Centrala zdrowia od dłuższego czasu przebąkuje, że nie będzie miała z czego zapłacić szpitalom za przyjmowanie ponad limit - pisze Dziennik Łódzki.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Kopernika w Łodzi policzył, że przez ostatnie pięć miesięcy wypracował nadwykonań za, bagatela, ponad 7 mln zł. Większość pacjentów przyjęta ponad limit to chorzy w stanach zagrażających życiu.

- Nie mogliśmy oglądać się na limity, musieliśmy przyjąć pacjentów i ratować im życie. Teraz jednak wystawimy za to funduszowi rachunek - mówi nam Adrianna Sikora, rzeczniczka szpitala im. Kopernika.

Placówka wysłała już do NFZ wnioski o zapłatę za wykonane zabiegi. Podobnie postąpiła też dyrekcja Szpitala w Zgierzu. Tamtejsza lecznica na samym oddziale okulistycznym wypracowała ponadlimitowych zabiegów za ponad 500 tys. zł. Niewiele mniej kosztowały przyjęcie pacjentów na chirurgii ogólnej i endokrynologii - blisko 500 tys. zł. W sumie lecznica chce od funduszy 4 mln zł.

Paweł Paczkowski, dyrektor łódzkiego oddziału NFZ, twierdzi, że wszystko wyjaśni się na początku przyszłego tygodnia.

- My też musimy wszystko dokładnie policzyć. Na razie jest mnóstwo spekulacji, a brakuje konkretów. Na pewno zapłacimy za procedury ratujące życie. Co z resztą? Tego jeszcze nie wiem - przyznaje w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim Paweł Paczkowski.

Najbardziej rozgoryczeni są dyrektorzy placówek ze wschodniej Polski

- Nie dostałem pieniędzy za nadwykonania za ubiegły rok czyli 1,7 mln zł, dlatego 2008 r. zakończyłem kwotą 1,5 mln zł na minusie. Poprawiły się wyniki szpitala, ale przez niezapłacone nadwykonania zamiast 200 mln zł na plusie mamy problemy. Boję się sytuacji, w której nasi dostawcy przestaną tolerować naszą trudna sytuację - mówił portalowi rynekzdrowia.pl Dariusz Hankiewicz, dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim.

Dodał, że nie może niczego zaplanować właśnie z tego powodu, że nie wie kiedy i w jakim zakresie Fundusz zapłaci szpitalowi za nadwykonania.

Zdaniem dyrektora Hankiewicza tworzy się błędne koło, ponieważ teraz, kiedy brakuje pieniędzy, szpitale ograniczają działalność i może dojść do sytuacji, że kiedy dostałyby wyższe kontrakty, to ich nie zrealizują i w rezultacie później znowu dostaną mniej środków...

W czwartek (30 lipca) szpitale ze wschodniej Polski protestowały przeciwko niekorzystnemu dla nich podziałowi środków na leczenie pomiędzy województwami.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH