Szpitale zaczęły odczuwać skutki kryzysu. Koszty utrzymania placówek rosną, a szpitale - co jest raczej przesądzone - nie dostaną więcej pieniędzy z NFZ. Fundusz może co prawda może zaciągnąć kredyty bankowe, ale to ostateczność na wypadek dramatycznego obniżenia wpływów ze składek na ubezpieczenie zdrowotne.

Dyrektorzy szpitali mówią głośno, że ten rok może być dramatyczny dla ich finansów. Rosną koszty zakupu leków, strzykawek, rękawiczek jednorazowego użytku, gazu i prądu. To m.in. efekt osłabienia złotego. W II połowie roku może być jeszcze gorzej - pisze Gazeta Prawna.

- Zakładam, że nie dojdzie do obniżenia wartości kontraktów ze szpitalami. Nie sądzę jednak, aby wzrosła wycena punktu - mówi Gazecie Dariusz Jarnutowski, dyrektor departamentu ekonomiczno-finansowego NFZ. Taką prognozę dyrektor formułuje w oparciu o dane dotyczące poziomu ściągalności składki zdrowotnej za styczeń, który okazał się zgodny z wcześniejszymi prognozami. Do NFZ trafiło 4,3 mld zł. W relacji styczeń do stycznia, to prawie o 400 mln zł więcej.

Tak więc na razie Fundusz nie przygotowuje się do obniżenia planu finansowego na ten rok. Ale już w marcu, kiedy będą znane dane za luty, sytuacja może się zmienić. Są podstawy do niepokoju: wzrost bezrobocia i niższy od zakładanego średni wzrost wnagrodzeń.

Dyrektorzy szpitali są pełni obaw co do przyszłości. Raczej nie wierzą już, aby możliwe było podniesienie wycen punktu od lipca. Będzie dobrze jeśli nie spadną. Z tego wynika, że w najlepszym wypadku wycena będzie utrzymana na dotychczasowym poziomie - 51 złotych. Dyrektorzy szpitali mieli jednak nadzieję, że już od lipca, czyli po podpisaniu nowych kontraktów, wycena punktów wzrośnie o cztery złote.

- Na to jednak nie ma szans. Nie wykluczam nawet, że w momencie renegocjacji warunków umów z Funduszem ich wartość zostanie obniżona - mówi GP Maria Ilnicka-Mądry, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. T. Sokołowskiego PAM w Szczecinie.

- Rosną ceny leków, sprzętu jednorazowego użytku. Ich producenci już dostosowują ceny swoich produktów do warunków gospodarczych. A to oznacza, że im większe ruchy w kursach walut, tym wyższe ceny chcą dyktować producenci - dodaje Danuta Tarka, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej (STOMOZ) oraz zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku

Taka sytuacja grozi nowymi długami i rosnącymi zobowiązaniami wobec ZUS, fiskusa czy kontrahentów. W tym roku nie możemy spodziewać się skrócenia kolejek do specjalistów, na zabiegi. Niewykluczone też, że zła sytuacja gospodarcza spowoduje powrót do dyskusji na temat wprowadzenia drobnych opłat dla pacjentów - prognozuje Gazeta Prawna.

Resort zdrowia pracuje nad ustawą o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Ich wprowadzenie oznaczałoby zastrzyk dodatkowych pieniędzy dla systemu publicznego. Szacuje się, że mogłoby to być nawet 3,5-4 mld zł rocznie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH