Zdaniem posła Bolesława Piechy (PiS), Ministerstwo Zdrowia nie doszło jeszcze w tej kwestii do porozumienia z ministerstwem finansów.

– Nie ma podanej kwoty, a to jest podstawowe pytanie: czy jest ona tajna, czy może dalej niewynegocjowana z ministrem finansów? Była mowa o 2,7 mld zł, natomiast w sytuacji kryzysowej obawiam się, że ta kwota w ogóle nie wchodzi w grę. Jestem przekonany, że dziś usłyszymy kwotę niższą, tylko nie wiem o ile. Oby to nie była kwota bardzo mała, bo przecież 2,7 mld zł to nie była jakaś porażająca suma.

W opinii b. wiceministra zdrowia, inną niepokojącą kwestią jest fakt, że przekształcenia niby nie są obligatoryjne, ale każdy szpital (nawet już wcześniej przekształcony) będzie chciał skorzystać z pomocy finansowej.

– Tyle tylko, że po raz pierwszy w polskim prawodawstwie zdarzy się coś takiego, że zamiast coś regulować, ponieważ własność szpitali to są kwestie ustrojowe, próbuje się to obejść jakimś programem, do którego wystarczy uchwała rządu. To jest nic innego jak uciekanie od odpowiedzialności za stanowione w Polsce prawo – podkreśla Bolesław Piecha.

Zdaniem ND, niepokojący zapis w projekcie, to także ten mówiący, że realizację programu powierza się ministrowi do spraw rozwoju regionalnego, a nie ministrowi zdrowia. Gazeta przypomina także, że w program wejdą tylko te samorządy, które zlikwidują publiczne ZOZ-y. Czyli placówki, które wcześniej zostały przekształcone, tej pomocy nie dostaną. To jest pomoc tylko w celu przekształcenia ZOZ w spółki – konkluduje ND.

– Wczoraj podczas spotkania resortu z samorządowcami, obecni byli starostowie, którzy poprzekształcali swoje szpitale i byli wręcz oburzeni tą nowelizacją – relacjonował senator Waldemar Kraska (PiS).

W opinii dr. Marka Derkacza, specjalisty w dziedzinie ekonomiki i ochrony zdrowia, jest to zapis niesprawiedliwy, ponieważ istnieje wiele spółek, których właścicielami są samorządy, a którym wcześniej obiecywano pomoc. Celem szpitala działającego na zasadzie spółki pozytywne bilansowanie działalności.

Już teraz część dyrektorów szpitali szuka oszczędności i ogranicza obsady dyżurowe w szpitalach.

– W niektórych szpitalach jeden lekarz obstawia dwa oddziały, zredukowane są też obsady pielęgniarskie celem zmniejszenia kosztów. To zagraża niestety bezpieczeństwu pacjentów i na to nie powinno być zgody - komentuje dr Marek Derkacz.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH