Zmiany w prawie dla aptekarzy - jaki bilans?

Chcemy, by prawo dotyczące farmacji i aptekarzy było tworzone z nami, a nie przeciw nam - mówi Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, podsumowując w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl m.in. starania samorządu zawodowego o zmiany w przepisach dotyczących karania aptekarzy za błędy w receptach.

Rynek Zdrowia: Jak ocenia Pan rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie recept lekarskich z 8 marca 2012 roku?

Grzegorz Kucharewicz: Nowe rozporządzenie jest korzystne dla aptekarzy. Do tej pory obawialiśmy się wszystkiego, nawet realizacji recepty, na której pieczątka była przystawiona poza wyznaczonym polem. Ten formalizm, dotyczący na przykład wymiarów lub rozmieszczenia danych niezgodnie ze wzorem recepty, został zdecydowanie ograniczony.

Zmieniła się także zasada uzupełniania danych lub ich poprawiania na recepcie przez farmaceutę. Od 1998 roku aptekarze karani byli przez kontrolerów Narodowego Funduszu Zdrowia ogromnymi kwotami za błędnie wystawione recepty. Możliwości dokonywania zmian na recepcie przez aptekarzy zostały ograniczone.

Na nasze żądanie uchylono przepis pozwalający aptekarzom na określanie identyfikatora oddziału wojewódzkiego NFZ. Uważamy, że byłaby to próba przerzucenia na nas obowiązku weryfikacji faktu podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu i przejmowania odpowiedzialności z tym związanej. Nie chodzi o wzniecanie konfliktu między środowiskiem lekarskim a aptekarskim, tylko o faktyczne możliwości weryfikacji danych. Postulowaliśmy również, by lekarze wystawiali recepty na komputerze, co nie spotkało się z akceptacją środowiska lekarskiego.

- Jednak rozszerzony został zakres danych nanoszonych na recepcie w formie kodów kreskowych.

- Zgodzono się na drukowanie recept z kodami kreskowymi, zawierającymi oprócz numeru recepty także numer REGON oraz numer prawa wykonywania zawodu osoby uprawnionej do wystawianie recept. Szkoda tylko, że ustawodawca wprowadził długie vacatio legis. Ten przepis wchodzi w życie dopiero od 2013 roku.

- Czyli problem nieczytelnych recept nie zniknie?

- Z powodu oporu środowiska lekarskiego przed obowiązkiem drukowania recept postaraliśmy się, by już nigdy więcej aptekarze nie byli ofiarami kontrolerów NFZ, żądających zwrotu refundacji za lek wydany na podstawie nieczytelnej recepty. Nasza propozycja znalazła się w paragrafie 29 rozporządzenia: czytelność nie będzie już stanowić cechy recepty, która może być swobodnie podważana przez kontrolerów NFZ.

Przyjęto zasadę, że wydanie leku zgodnie z ordynacją lekarską wynikającą z dokumentacji medycznej potwierdza czytelność recepty. Kontroler mający wątpliwości może zweryfikować wydanie leku z dokumentacją medyczną.

- Do niedawna kontrolerzy Funduszu mogli w aptece kontrolować praktycznie to, co sami uznawali za istotne…


- W rozporządzeniu określono dokładnie zakres kontroli urzędnika NFZ. Są w nim enumeratywnie wymienione kwestie podlegające kontroli. W poprzednio obowiązujących rozporządzeniach w sprawie recept lekarskich norma ta była otwarta. Doprowadziliśmy do wykreślenia słów „w szczególności” z przepisu dotyczącego zakresu kontroli realizacji recept przez kontrolerów NFZ. Dzięki temu aptekarz obecnie wie, co dokładnie podlega kontroli Funduszu, a kontroler nie może rozszerzać w drodze interpretacji zakresu tej kontroli.

- Zatem zgodnie z rozporządzeniem aptekarz, mimo pewnych błędów formalnych na recepcie, będzie mógł wydać leki, nie obawiając się konsekwencji prawnych i finansowych?

- Istotną zmianą w rozporządzeniu jest to, że apteka może realizować nieprawidłowo wystawione recepty, zaś odpowiedzialność za ich niezgodność z rozporządzeniem ponosi lekarz.

Dotychczas za nieswoje błędy karani byli aptekarze. To się musiało zmienić. Przyjęto między innymi przepisy mające odformalizować wystawianie recept i chroniące apteki przed absurdalnymi zarzutami kontrolerów Funduszu, dotyczącymi recept lekarskich. Rozszerzono też katalog błędów mogących pojawić się na receptach, które mimo tych uchybień będzie można realizować.

- Czego dokładnie dotyczy tzw. abolicja wprowadzona rozporządzeniem, która objęła aptekarzy realizujących wadliwe recepty?


- Na spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia 4 stycznia 2012 roku przedstawiciele samorządu aptekarskiego uzyskali od ministra zdrowia i prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia gwarancje niekarania aptek za realizację recept opatrzonych pieczątką „Refundacja leku do decyzji NFZ”. O abolicję zdecydowanie walczyliśmy także w Sejmie i Senacie podczas prac nad nowelizacją ustawy o refundacji leków.

Minister zdrowia, zgodnie z obietnicą, wprowadził abolicję w rozporządzeniu w sprawie recept lekarskich. Tak więc apteki nie będą karane za realizację wadliwych recept, wystawionych od 1 stycznia 2012 r. do dnia wejścia w życie rozporządzenia. To doprecyzowanie dotyczące abolicji w akcie normatywnym jest ważne, komunikaty i deklaracje nie są bowiem w Polsce źródłami powszechnie obowiązującego prawa.

- Po wielu latach wydawania nieprzychylnych dla aptekarzy orzeczeń w sprawach o zwrot refundacji tegoroczny wyrok Sądu Najwyższego oznacza zmianę dotychczasowego podejścia do kwestii odmowy przez NFZ refundacji ceny leku w razie zrealizowania recepty nieczytelnej lub zawierającej pewne uchybienia. Sąd zauważył nawet „zbytni formalizm NFZ, który utrudnia życie pacjentom, lekarzom i aptekarzom”.

- Sądzę, że dzięki między innymi nagłośnieniu w mediach problemów środowiska aptekarskiego, w tym związanych z kontrolami w aptekach i bezdusznymi decyzjami NFZ, sędziowie zaczęli rozumieć argumenty farmaceutów. Ten wyrok to precedens. Do tej pory orzeczenia były z reguły korzystne dla NFZ. Dzisiaj mamy inne orzeczenie i mam nadzieję, że orzekając w podobnych sprawach, sądy będą się nim kierować.

Samorząd aptekarski uważa, że po wejściu w życie ustawy refundacyjnej wiele aptek odnotowało spadek marży, a ich sytuacja ekonomiczna się pogorszyła. PharmaExpert prognozuje, że spadek całkowitego obrotu na rynku aptecznym może wynieść nawet 4-5 procent...

- Kondycja finansowa wielu aptek, zwłaszcza małych i średnich, należących do indywidualnych aptekarzy, jest dramatyczna. Będziemy nadal przekonywać polityków do zmiany przepisu ustawy o refundacji leków, dotyczącego sposobu naliczania urzędowej marży detalicznej. Powinna być ona naliczana od ceny hurtowej brutto leku, a nie od limitu.

Konieczna będzie też zmiana tabeli marż detalicznych, tak by ich wysokość uwzględniała sytuację ekonomiczną aptek. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia podczas prac parlamentarnych nad ustawą o refundacji leków obiecali nam, że po dokonaniu oceny skutków tej regulacji powrócimy do rozmów na ten temat.

- Jakie jeszcze sprawy traktowane są priorytetowo przez samorząd aptekarski?

- Obecna kadencja naszego samorządu będzie okresem dalszych intensywnych działań legislacyjnych. Chcemy, by prawo dotyczące farmacji i aptekarzy było tworzone z nami, a nie przeciw nam.

Na pewno czekają nas prace nad nowelizacją ustawy Prawo farmaceutyczne. Musimy wywalczyć między innymi korzystne dla naszego środowiska rozwiązania prawne dotyczące dyżurów aptek. Trzeba ponownie przyjrzeć się przepisom antykoncentracyjnym (1% w województwie), które są łamane, bo nie ma dostatecznych mechanizmów egzekucji tego prawa.

Czekamy też na projekt ustawy o zawodzie farmaceuty. Wierzę mocno, że minister zdrowia spełni oczekiwania środowiska farmaceutycznego i przyspieszy prace nad tą ustawą, ponieważ to ona będzie kształtowała byt aptekarzy. Powinna ona uregulować między innymi kwestie związane z opieką farmaceutyczną. Ten system trzeba wprowadzać stopniowo. W niektórych państwach zajmowało to nawet 18 lat. Tak więc opieka farmaceutyczna to pieśń przyszłości.

Są również inne problemy wymagające rozwiązania, na przykład sprawa odsprzedaży leków między aptekami w razie likwidacji placówki, likwidacja opłat za zmianę niektórych danych w zezwoleniu na prowadzenie apteki, zniesienie granicy wieku dla kierownika apteki.

- A jakie jest stanowisko samorządu aptekarskiego wobec łamaniu przepisów dotyczących zakazu reklamowania aptek i ich działalności? To ostatnio dość istotna kwestia.

- Znów pojawiły się programy lojalnościowe i gazetki reklamowe z adresami określonych aptek, o czym poinformowaliśmy Ministerstwo Zdrowia i Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Problem ten poruszyłem też na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia 14 marca 2012 roku.

Powiedziałem wręcz, że niereagowanie właściwych służb i organów na łamanie prawa to dowód słabości państwa. Sekretarz stanu Jakub Szulc, odnosząc się do mojego wystąpienia, zapowiedział zdecydowane działania wobec łamiących przepisy obowiązującego prawa.

Główny Inspektor Farmaceutyczny stwierdził co prawda, że programy lojalnościowe są „formą reklamy działalności aptek, gdyż stanowią one zachętę do kupna produktów leczniczych wyłącznie we wskazanych aptekach w celu zwiększenia ich obrotów”. Od instytucji demokratycznego państwa prawa obywatele oczekują jednak przede wszystkim sprawnego i skutecznego działania.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH