Dwudziestoletni student z Trójmiasta kupił w Internecie tabletki zawierające sterydy roślinne. Po ich zażyciu trafił z żółtaczką do szpitala.

Pigułki trafiły do Narodowego Instytutu Leków w Warszawie, gdzie zostaną dokładnie przebadane. Jak twierdzi w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim dr Adam Mazurek, ekspert NIL i członek Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego, do przebadania w Instytucie bardzo często trafiają sfałszowane leki.

– Podrabia się praktycznie wszystko, na co jest popyt – przyznaje ekspert Narodowego Instytutu Leków. – Analizujemy przede wszystkim skład nadesłanych specyfików. W rzekomych ziołach znajduję biały proszek, który jest czystą chemią. Podrabia się viagrę i środki na odchudzanie. Fałszuje antybiotyki.

Leki sprzedawane przez Internet i na targowiskach są produkowane w nielegalnych fabrykach, często w Chinach i Indiach. Przy ich wytwarzaniu nie spełnia się norm sterylności.

Zdarza się, że w preparatach, które mają ratować życie brakuje w ogóle czynnych substancji lub występują dowolne mieszanki różnych substancji.

Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny, przypomina, że leki można kupować przez Internet, ale pod warunkiem, że sprzedaje je realnie istniejąca apteka, która ma swój adres, kierownika i można ją znaleźć w rejestrze aptek na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

– Inaczej, decydując się na zakup leku w sieci poważnie ryzykujemy zdrowiem i życiem. Według WHO w internecie „fałszywki” to od 50 do 90 proc. leków. Podróbki pojawiają się także na bazarach, gdzie zaopatrują się przede wszystkim osoby starsze – mówi Ulz.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH