W Warszawie odbyła się w czwartek (1 października) konferencja zorganizowana przez wydawcę i redakcję miesięcznika Rynek Zdrowia pt. "Dystrybucja leków w Polsce". Bezpośrednia dystrybucja, sztywne marże i ceny leków, sytuacja aptek - te tematy wywołały najwięcej sporów i dyskusji. W spotkaniu wzięło udział ponad 300 osób.

Podczas panelu poświęconego dystrybucji bezpośredniej leków rozgorzała gorąca dyskusja pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami tego modelu.

Andrzej Smyk prezes zarządu Organizacji Polskich Dystrybutorów Farmaceutycznych SA nie krył zastrzeżeń do modelu dystrybucji bezpośredniej wprowadzonego kilka miesięcy temu przez firmę AstraZeneca. Przypomnijmy, że producent ten dostarcza leki do aptek poprzez trzy wyłonione w przetargu hurtownie.

– Taki system funkcjonuje tylko w kliku krajach europejskich. W Polsce jedynymi dystrybutorami leków firmy AstraZeneca są hurtownie reprezentujące 50 proc. rynku. W niektórych regionach kraju mogą więc wystąpić trudności z dostępem do leków tej firmy – mówił Andrzej Smyk.

W podobnym tonie wypowiadał się m.in. Bernard Wilkosz prezes Polskiej Izby Przemysłu Farmaceutycznego i Wyrobów Medycznych Polfarmed. W jego ocenie „czystość sytemu reglamentowanego powinna być zachowana, bo w  przypadku dystrybucji bezpośredniej zostają naruszone dwie dyrektywy o konkurencyjności wyrobu i swobodnego przepływu wyrobu”. Wilkosz podzielał pogląd o konieczności zapewnienia w branży swobodnego przepływ leków.

Grzegorz Kucharewicz prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, który jest przeciwny systemowi bezpośredniej sprzedaży, zwrócił uwagę na czas oczekiwania na leki. Jak podkreślił, średnie oczekiwanie na leki to kilka godzin, a w przypadku dostawy w sposób bezpośredni trzeba czekać przynajmniej do następnego dnia. Prezes NRA podkreślił, że powyżej pewnego limitu aptekarz musi płacić gotówką za leki AstraZeneca, a nieraz leki dowożone są przesyłkami kurierskimi.

Prezes Kucharewicz nie omieszkał nie wspomnieć o stratach aptekarzy: – Jeden z kolegów aptekarzy skarżył mi się, że przez takie rozwiązania traci z tytułu upustów od 3 do 4 tysięcy złotych miesięcznie.

Zarzuty odpierała Ewa Strzelczyk, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu AstraZeneca Pharma. Przekonywała do swoich racji i wyjaśniała zasady dystrybucji produktów tej firmy: – W sierpniu lub wrześniu 2007 roku ogłosiliśmy przetarg dla podmiotów, które stały się naszymi partnerami. Pierwotnie zainteresowanych było ponad 160, z czego tylko 11 odpowiedziało na naszą ofertę. Z czterema z tych firm negocjowaliśmy przez rok.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH