Walka o szczupłą sylwetkę, czyli odchudzanie ze wspomaganiem

Na rynku aptecznym suplementów diety w 2012 r. nastąpiło wyhamowanie sprzedaży w porównaniu z 2010 i 2011 r. Trudno jednoznacznie wskazać na przyczyny, ale takie dane podaje w tegorocznym raporcie PharmaExpert. Nie oznacza to jednak, że Polacy rezygnują z odchudzania za pomocą suplementów diety.

Wśród suplementów diety środki pomagające schudnąć zawsze cieszyły się dużym powodzeniem. W 2012 r. Polacy kupili w aptekach suplementy za 2,2 mld zł (135,9 milionów opakowań suplementów diety). Mimo spadku o 2 proc. wartości zakupów w porównaniu z 2011 r. sprzedaż wciąż jest olbrzymia.

Z kolei z raportu PMR Publications na temat prognozy rozwoju tego rynku w latach 2011-2013 wynika, że nadal będzie się rozwijał, chociaż dynamika rozwoju będzie niższa niż w szczytowych latach 2006-2008.

”Zakładamy bowiem, że dojdzie do kontynuacji trendów, które występowały w poprzednich latach i pozytywnie wpływały na sprzedaż: starzenia się społeczeństwa, wzrostu zainteresowania samoleczeniem, zdrowym stylem życia i zdrowym wyglądem zewnętrznym, produktami pochodzenia naturalnego i ziołowego" - podała PMR.

Suplementy uwolnione

Może zatem zmniejszenie sprzedaży w 2012 r. było okresowym wahnięciem, nie mającym wpływu na ogólną tendencję? W 2013 r. i w następnych latach zostanie ona prawdopodobnie wzmocniona, bo Polska będzie musiała zlikwidować biurokratyczne bariery blokujące dostęp na polski rynek suplementów pochodzących z innych krajów UE.

Żąda tego Komisja Europejska, która 21 lutego br. wezwała Polskę do usunięcia przeszkód w handlu suplementami żywnościowymi, produkowanymi lub wprowadzanymi do obrotu zgodnie z prawem w innych państwach członkowskich UE.

Postępowanie zostało wszczęte po skargach dotyczących uciążliwych polskich procedur wyjaśniających, z którymi mają do czynienia importerzy suplementów żywnościowych z innych państw członkowskich. W szczególności chodzi o suplementy zawierające substancje, które mogą być wykorzystywane w produktach leczniczych.

Komisja zakwestionowała obowiązujące u nas zasady, zgodnie z którymi ciężar dowodu dotyczący oceny bezpieczeństwa produktów ponoszą importerzy, podczas gdy ocena taka powinna być przeprowadzana i opłacana przez władze polskie.

"Należy przy tym zauważyć, że przedmiotowe suplementy żywnościowe uznaje się za bezpieczne, ponieważ zostały zgodnie z prawem wyprodukowane lub wprowadzone do obrotu w innych państwach członkowskich" - wskazała KE.

Jeżeli Polska nie dostosuje przepisów do wymogów UE, Komisja może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Czy w związku z otwarciem rynku konsumenci suplementów mają się czego obawiać? Trudno wyrokować.

- Większość suplementów deklarujących działanie odchudzające znajdujących się na rynku nie przeszła jakichkolwiek badań klinicznych. Nie jesteśmy w stanie naukowo dowieść ich skuteczności - zwraca uwagę Jarosław Woroń z Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii Collegium Medicum UJ.

Przy okazji zauważa, że można obawiać się złudnych efektów ich działania. - Część suplementów diety zawiera substancje przeczyszczające, inne mają substancje roślinne działające moczopędnie - mówi farmakolog i wskazuje na chwilowe efekty polegające na zmniejszeniu wagi ciała poprzez pozbycie się wody z organizmu.

Na pograniczu prawa i bezprawia

Generalne uznanie zagranicznych suplementów diety za dopuszczone do obrotu w Polsce (nie należy się raczej spodziewać, że nasze służby wezmą na siebie ocenę bezpieczeństwa sprowadzanych produktów) spowoduje przy okazji, że osoby importujące te specyfiki nie będą już karane za wprowadzanie na krajowy rynek preparatów niedopuszczonych do obrotu.

Teraz policyjne meldunki mówią o zatrzymaniach ludzi handlujących nimi przez internet. Tak było np. w marcu tego roku, kiedy policjanci zatrzymali mieszkańca Jaworzna (Śląskie), który zdążył sprzedać w ten sposób ponad tysiąc opakowań suplementów.

W zeszłym toku policjanci z Rudy Śląskiej zatrzymali 31-latkę, która przez internet sprzedawała niezarejestrowane w Polsce, a pochodzące z Czech specyfiki wspomagające odchudzanie. Znaleziono przy niej 400 tabletek medykamentu. Usłyszała zarzuty przechowywania i wprowadzania do obrotu leku wbrew obowiązującym przepisom prawa farmaceutycznego. Może za to grozić kara do 2 lat pozbawienia wolności.

- Kupowanie suplementów przez internet wiąże się z tym, że mogą one zawierać nie tylko deklarowane środki naturalne, ale również sibutraminę, wycofaną z rynku ze względów bezpieczeństwa (badania wykazały zwiększone ryzyko ciężkich incydentów sercowo-naczyniowych, takich jak udar mózgu czy zawał serca - red.). Zafałszowane dietetyczne środki spożywcze czy zafałszowane suplementy diety są problemem, bo jeżeli pacjent ma choroby współistniejące, a kupuje nie to co chciał kupić, to mogą pojawić się powikłania - przestrzega dr Jarosław Woroń.

Oszustwem jest również podszywanie się w akcjach reklamujących suplementy pod Instytut Żywności i Żywienia. Przed rokiem Instytut Żywności i Żywienia im prof. dra med. Aleksandra Szczygła, pod wpływem kłamliwych reklam suplementów, został zmuszony do opublikowania oświadczenia, że ”powoływanie się na pozytywne opinie, rekomendacje lub logo Instytutu w pojawiających się materiałach reklamowych dotyczących suplementów diety o przeznaczeniu dla osób otyłych pragnących utracić tłuszczową masę ciała następuje bez wiedzy i zgody Instytutu oraz stanowi naruszenie dóbr osobistych Instytutu”.

Ruch jest kluczem

Instytut stawia raczej na znaczenie aktywności fizycznej w zapobieganiu i leczeniu wielu chorób, a także wciąż narastającego problemu otyłości. Zauważa, że o ile do niedawna za jedną z głównych przyczyn zapadalności i przebiegu chorób uważano jakość i ilość spożywanych posiłków, o tyle obecnie aktywność fizyczna uznawana jest za nieodzowny element łączący się z prawidłowym żywieniem. Instytut podkreśla, że ”regularna aktywność fizyczna korzystnie wpływa na organizm, funkcjonowanie umysłu i jednocześnie zmniejsza ryzyko zapadalności na choroby przewlekłe”.

Wydaje się, że ten pogląd trafił do powszechnego obiegu, bo na każdym kroku widać, jak z roku na rok wzrasta popularność nordic walking, biegania, jazdy na rowerze i innych form rekreacji. Ogólnodostępne preparaty wspomagające odchudzanie nie zaszkodzą, ale na pewno nie zastąpią dobrze skomponowanej diety i aktywności ruchowej.

A jest się z czego odchudzać. Według Instytutu Żywności i Żywienia, 62 procent mężczyzn i 50 procent kobiet w Polsce w wieku od 20 do 74 lat ma nadwagę lub jest otyła. Z kolei duże badania TNS OBOP z 2008 r. mówiły, że tylko co drugi Polak posiada prawidłową wagę, natomiast aż 46 proc. cierpi na nadwagę lub otyłość. Niemal jedna piąta Polaków (18 proc.) przynajmniej raz w życiu podjęła walkę ze zbędnymi kilogramami, wspomagając się m.in. suplementami diety.

Ważne, żeby nie dać się zwariować modzie na wieczne odchudzanie. Z uwagi na rosnące zagrożenie otyłością, w Polsce prowadzi się masowe akcje propagujące redukcję masy ciała i aktywność fizyczną. Nie ma w tym nic złego, pod warunkiem, że towarzyszy temu świadomość, że muszą być adresowane do określonej grupy - do osób w średnim wieku, do dzieci, ich rodziców, do młodych kobiet.

- Samo odchudzanie nie ma większego sensu. W gruncie rzeczy powinno nam zależeć na redukowaniu ryzyka związanego z otyłością - ryzyka sercowo-naczyniowego i ryzyka diabetologicznego. Modyfikując tryb życia, ograniczmy czynniki wpływające na zachorowalność - na choroby układu krążenia czy choroby metaboliczne - twierdzi Jarosław Woroń.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH