PAP/Rynek Zdrowia | 17-10-2017 15:50

W ponad połowie szpitali zapas leków ratujących życie jedynie na kilka dni

76 proc. szpitali deklaruje, że ma zapas leków na co najmniej tydzień, jednak ok. 60 proc. placówek przyznaje, że dysponuje najpilniejszymi farmaceutykami, ''na ratunek życia'', jedynie na kilka dni - wynika z raportu opublikowanego we wtorek w Warszawie.

Eksperci postulowali rozszerzenie polskich regulacji prawnych dotyczących obowiązku utrzymania niezbędnych zapasów leków gwarantujących bezpieczeństwo pacjentów. Fot. Archiwum

Badanie przeprowadzono w kwietniu i maju 2017 r. w formie kwestionariusza adresowanego do dyrektorów szpitali, a który najczęściej wypełniali pracownicy aptek przyszpitalnych. Otrzymano 131 ankiet nadesłanych przez szpitale powiatowe, wojewódzkie i uniwersyteckie.

Za raportu "Polityka lekowa i zarządzanie ryzykiem operacyjnym w szpitalach", przygotowanego na zlecenie organizacji Stratera Med, wynika, że 74,4 proc. ankietowanych szpitali twierdzi, że ma zapas leków na 7-14 dni, a 1,6 proc. - na więcej niż dwa tygodnie. W przypadku 22,5 proc. placówek zapas ten nie przekracza 3-7 dni.

Zupełnie inna jest sytuacja w przypadku leków "na ratunek życia", dostarczanych w trybie pilnym. Ok. 60 proc. szpitali ma zapas leków ratujących życie jedynie na kilka dni (w tym 33 proc.- na 3-7 dni, a około 25 proc. - na 1-2 dni). Prawie 34 proc. szpitali ma zapas takich leków na 7-14 dni, zaledwie 8,5 proc. placówek ma zapas tych farmaceutyków na ponad dwa tygodnie.

Dorota Haśko z firmy PGF Urtica zajmującej się dystrybucją leków szpitalnych przekonywała podczas śniadania prasowego, że szpitale przerzucają obowiązek zabezpieczenia leków pilnych na hurtownie farmaceutyczne.

- Szpitale mają zapas podstawowych leków, natomiast w przypadku leków ratujących życie jest on tak mały, że wystarcza zwykle na 1-2 dni. Nagłe wydarzenie, np. poważniejszy wypadek komunikacyjny, może sprawić, że te leki zostaną wykorzystane w ciągu zaledwie kilku godzin - przekonywała Haśko.

Specjalistka powiedziała, że magazynowanie i natychmiastowy transport pilnych leków jest dużym obciążeniem dla hurtowni farmaceutycznych, ponieważ umowy ze szpitalami w ponad 90 proc. przypadków nakładają na nie obowiązek dostawy takiego preparatu w czasie 24 godzin.

- W razie przekroczenia tego terminu naliczane są kary w wysokości od 0,1 do nawet 5 proc. dostawy za każdy dzień lub nawet godzinę opóźnienia - dodała.

Przedstawiciele szpitali przekonywali, że niektóre leki są rzadko wykorzystywane, jedynie raz lub dwa razy w roku, a ponieważ są kosztowne, to długie ich magazynowanie obciążałyby budżet szpitala. Poza tym nigdy nie wiadomo, jaki będzie potrzebny rzadko stosowany lek, w zapasie może być jeden z nich, a potem okazuje się, że pilnie poszukiwany jest zupełnie inny preparat.

- Gdybyśmy dysponowali wszystkimi lekami, które potrzebujemy, nie podpisywalibyśmy umowy z hurtowniami, żeby je zabezpieczyć - podkreślił wiceprezes Arion Szpitale w Lublinie dr. Piotr Ruciński.

Haśko argumentowała, że szpitale nie mogą polegać wyłącznie na hurtowniach, ale trzeba wypracować jakiś złoty środek zadowalający zarówno hurtowników, jak i szpitale. Rozwiązaniem mogą być np. centra logistyczne magazynujące rzadko stosowane leki, działające na podobnej zasadzie jak strategiczne zapasy preparatów potrzebnych w razie katastrof.

- Postulujemy rozszerzenie polskich regulacji prawnych dotyczących obowiązku utrzymania niezbędnych zapasów leków gwarantujących bezpieczeństwo pacjentów - powiedziała Haśko.

Według raportu, co najmniej 250 pacjentów w kraju miesięcznie narażonych jest na ryzyko utraty zdrowia lub życia z braku zapasu niezbędnych, pilnych leków.

W ponad 41 proc. szpitali leki na ratunek życia dostarczane są bezpośrednio na oddział placówki raz na pół roku, w co trzecim - raz na rok lub rzadziej, a w 22 proc. placówek - raz w miesiącu. Jedynie w 3,2 proc. szpitali takie leki dostarczane są raz w tygodniu.

Przedstawiciele placówek medycznych twierdzili, że szpital nie może sobie pozwolić na utrzymywanie dużych zapasów leków, szczególnie dla pacjentów potrzebujących ich raz lub dwa razy w roku.