W aptekach brakuje izoniazydu zwalczającego prątki gruźlicy. Leku, który przyjmuje ok. 9 tys. Polaków rocznie, nie można zastąpić żadnym innym dostępnym na rynku - informuje Rzeczpospolita.

Izoniazydu brakuje, poniewa Jelfa – producent leku, nie przeprowadził rejestracji zgodnie ze standardami unijnymi i od stycznia go nie produkuje.

Szpitale zrobiły zapasy, ale leczenie tym farmaceutykiem pacjenci muszą kontynuować także po zakończeniu hospitalizacji przez 6-9 miesięcy. Nie przyjmowanie leku grozi powanymi konsekwencjami dla chorego.

– Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że choroba przejdzie w fazę lekooporną. To rzecz, której przy zwalczaniu gruźlicy boi się cały świat – mówi prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż, krajowy kosultant w dziedzinie gruźlicy i chorób płuc. - Jestem bombardowany informacjami z całej Polski, że leku nie ma w aptekach.

Nie ma go również w największych hurtowniach farmaceutycznych. W niektórych aptekach są jeszcze pojedyncze opakowania, ale starczy ich najwyżej na kilka dni.

Lekarze zastanawiają się nad ponownym przyjmowaniem pacjentów do szpitala. Bez tego nie mogą wydać im leków z zasobów szpitalnych, a leczenia przerwać nie wolno.

Rozwiązaniem problemu byłby import odpowiednika izoniazydu, dostępnego we wszystkich krajach świata.
 
O tym, że z izoniazydem mogą być problemy, wiadomo było przynajmniej od stycznia. Ministerstwo Zdrowia twierdziło wówczas, że są zapasy leku, które  powinny wystarczyć przynajmniej na półtora roku. Dzisiaj resort zapewnia, że zna problem, ale musi go zgłębić. Obiecuje wydanie komunikatu w tej sprawie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH