Ustawa refundacyjna: nocne negocjacje i finałowe odliczanie

Ministerstwo Zdrowia stało się resortem, w którym nigdy nie gasną światła. Dzieje się tak przez toczące się tam dniami i nocami negocjacje cenowe z firmami farmaceutycznymi. Wszystko po to, by zgodnie z przepisami Ustawy o refundacji leków, pierwszy wykaz refundacyjny mógł mieć datę 1 stycznia 2012 roku.

Im bliżej wejścia w życie ustawy refundacyjnej, tym większe oczekiwanie na to, co będzie. Póki co przedstawiciele firm farmaceutycznych informują o maratonach negocjacyjnych, trwających kilkanaście godzin na dobę, z krótkimi przerwami.

Na korytarzach resortu wymijają się ci, co przybyli do ministerstwa wczesnym rankiem, z tymi, którzy będą rozmawiać o cenach swoich leków do drugiej w nocy. Również członkowie Komisji Ekonomicznej przekraczają limit spotkań przewidzianych dla nich w ustawie refundacyjnej.

Z jednej strony celem zmian w polityce lekowej państwa jest wprowadzenie przejrzystych reguł w podejmowaniu decyzji refundacyjnych - często przekonywaliśmy się, że można w efektywny sposób dostarczać nieskuteczne leczenie.

Z drugiej - chodzi o uzyskanie oszczędności. - Wprowadzone w Polsce rozwiązania, w ciągu 4 lat, mają przynieść NFZ oszczędności na poziomie 5 mln zł - oceniła Joanna Lis, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, podczas IX Międzynarodowej Konferencji PTFe.

Dodała jednak, że redukcje wydatków w obszarze ochrony zdrowia nie są jedynie polską specyfiką, a rozwiązania zastosowane w ustawie o refundacji leków to nic nowego. W Europie o potrzebie i sposobach uzyskania oszczędności dyskutuje się od dawna. Ważne, by przy tym wszystkim obrać właściwą drogę i rosnące wydatki na zdrowie efektywnie wykorzystać.

Obniżki, redukcje, ograniczenia

We Francji planowane jest wprowadzenie redukcji poziomu refundacji i obniżanie cen leków. W Niemczech wprowadzono zmiany strukturalne m.in. poprzez centralne negocjacje poszczególnych kas chorych z producentami dotyczące rabatów. We Włoszech planuje się obniżanie cen leków generycznych o 12,5 proc., promowanie ich użycia oraz centralny system zakupu leków generycznych i redukcję marży hurtowej.

W Hiszpanii, gdzie dotąd 17 autonomicznych regionów mogło dowolnie kształtować politykę zdrowotną, powstał komitet narodowy. Obecnie decyzje o dostępności do leku zapadają na poziomie centralnym. Władze kładą też większy nacisk na ceny referencyjne.

W Europie dostrzegalne jest opieranie się w większym stopniu na badaniach postmarketingowych i ocenie realnej efektywności danego leku. Jest to rozwiązanie, z którego w Polsce na razie zrezygnowano (podatek od obrotów firm farmaceutycznych na wykonywanie badań niekomercyjnych). Co nie znaczy, że do pomysłu nie można powrócić.

- W innych europejskich państwach producenci są również zobowiązani do przedstawiania danych dotyczących cen z innych państw, następuje redukcja cen leków szpitalnych, stosowanie cen referencyjnych, obowiązuje system pay-back - przypomniała Joanna Lis.

Życzeniowe myślenie

W Polsce jednak nadal nie cichną krytyczne komentarze dotyczące błędów formalnych i merytorycznych zawartych w ustawie refundacyjnej.

Prof. Jacek Spławiński, kierownik pracowni biodostępności w Narodowym Instytucie Leków stwierdził, że „przedsiębiorcy, którzy uprawiali wspaniały lobbing, potrafili sobie wszystko w ministerstwie załatwić. Jednak błędy merytoryczne nie zostały zmienione”.

- Przy tak niesłychanej wielości regulacji naiwnym jest wiara, że ustawa rozwiąże wszystkie problemy. Do tego dochodzi przekonanie, że ustawodawca się nie myli. To jest myślenie życzeniowe - uważa prof. Spławiński.

Twierdził, że dobrym rozwiązaniem jest określenie wielkości budżetu, niezrozumiałym jednak zamrażanie go na poziomie 17 procent.

- W 2009 roku NFZ przeznaczył na refundację leków 18,9 proc. budżetu, w 2010 - 19 proc. Nie można w tak ważnej sprawie zaczynać od absurdu. Moim zdaniem należało zacząć od wartości, która była w ostatnim roku przed wprowadzeniem ustawy - mówił profesor Spławiński zapytując, co w sytuacji, gdy zawiedzie mechanizm zwrotu za przekroczenie wydatków i NFZ nie zmieści się w 17 procentach.

Przytoczył także przepis mówiący, iż refundowany nie może być lek, jeśli możliwe jest skuteczne zastąpienie tego leku poprzez zmianę stylu życia pacjenta. - Kto oszacuje skuteczność postępowania dietetycznego? Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy kardiolog zamiast statyn uzna za stosowne zaordynowanie choremu wina, seksu i treningu fizycznego.

Jego zdaniem, przy wielu błędach i braku wyliczenia możliwych skutków wprowadzenia ustawy, stajemy w obliczu niepewności konsekwencji wejścia w życie ustawy.

Negocjacje na wariata

Równie krytycznie do przebiegu wprowadzania ustawy w życie odniosła się mec. Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Baker McKenzie.

- Obecnie mamy zabawę z przechodzeniem dotychczasowych produktów na nowy wykaz refundacyjny. W nocy negocjuje się ceny leków onkologicznych, gdy nie jest znana treść programów lekowych, do których negocjuje się te ceny, ani grupy limitowe.

Przypomina, że według założeń, Komisja Ekonomiczna miała mieć czas na wynegocjowanie cen i schematów podziału ryzyka. - Z tego co wiem, nie ma na razie gotowości do rozmawiania o tych instrumentach. W ministerstwie, w nocy dochodzi do dantejskich scen. Resort nie jest zadowolony, gdy firmy proponują porozumienia podziału ryzyka.

Zdaniem mecenas, ich zawieranie wymaga myślenia systemowego i wykorzystania aplikacji komputerowej, która pozwoliłaby w trakcie negocjacji przeprowadzić przynajmniej estymację wyniku zastosowanego instrumentu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH