Ustawa refundacyjna: grupy limitowe wyznaczą granice dostępności drogich leków w szpitalach

Pacjent może mieć problemy z otrzymaniem w szpitalu nowoczesnego, drogiego leku. Ustawa refundacyjna wprowadziła barierę znacznie utrudniającą lecznicom zamawianie takich specyfików. Ministerstwo Zdrowia uspokaja, ze nawet ich najtańsze zamienniki zawierają te same substancje czynne.

W największym uproszczeniu - zgodnie z ustawą o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych - leki (w tym na najpoważniejsze schorzenia, np. onkologiczne) mają być grupowane. Dla każdej grupy wyznaczono kwotowy limit - maksymalna cena, jaką szpital może zapłacić za lek zaliczony do tej grupy.

Grupowanie, czyli liczenie
Oznacza to daleko idącą zmianę polityki lekowej, bo do tej pory dobór leków uwzględniał przede wszystkim stan zdrowia, wiek pacjenta i inne wskazania medyczne. Teraz równie istotne będzie kryterium ekonomiczne, czyli w praktyce zakup przez szpital najtańszego z danej grupy specyfiku.

Najtańszego, bo wiele placówek jest zadłużonych, więc jeśli już zdecydują się na preparat droższy w ramach określonej grupy, będą musiały dopłacić różnicę.

W dużym skrócie można powiedzieć, że o tym, jaki lek dostanie pacjent, zadecyduje urzędnik tworzący grupy leków, a nie lekarz prowadzący leczenie.

Podobne zasady będą obowiązywały w programach lekowych, które w lipcu 2012 r zastąpią programy terapeutyczne.

„Przedmiotem nowych programów lekowych będzie lek, a nie wskazanie kliniczne, ponieważ zgodnie z ustawą refundacyjną programy lekowe są jedną z form refundacji leku” - można przeczytać w komunikacie Polskiego Towarzystwo Reumatologicznego z 10 styczna.

Interes płatnika
- Nawet najtańsze leki w danej grupie będą zwierać te same substancje lecznicze co droższe - zapewniał kilka miesięcy temu w Gazecie Prawnej Artur Fałek, dyrektor departamentu polityki lekowej i farmacji Ministerstwa Zdrowia.

W opublikowanej przez rynekzdrowia.pl wypowiedzi dla PAP Artur Fałek dodał, że leki w jednej grupie będą miały te same właściwości terapeutyczne, zbliżony mechanizm działania i takie same wskazania.

Wyjaśnił także istotę i cel nowej polityki lekowej: - Musimy ważyć dostępność leków dla pacjentów oraz interes płatnika publicznego. Będziemy płacić za wartość leku, ale niekoniecznie za tzw. brand.

Przypomnijmy, że firma analityczna IMS Health wyliczyła, że w przypadku 1313 leków limity dopłat NFZ zostały podwyższone, a w przypadku 1323 - obniżone. Z raportu IMS Health ze stycznia br. można się dowiedzieć, że negocjacje prowadzone przez Ministerstwo Zdrowia przyniosły obniżenie cen średnio o 8,5 proc. według kosztu jednostkowych opakowań.

Jednocześnie analitycy IMS Health wskazują, że o 302 mln zł wzrośnie kwota, którą pacjenci dopłacają do leków refundowanych, a Narodowy Fundusz Zdrowia zaoszczędzi 738 mln zł.

Chwilowo na dalszym planie
Problem konsekwencji związanych z wprowadzeniem grup limitowych, które wymuszają na szpitalach zakup najtańszych leków, zszedł obecnie na dalszy plan. Po pierwsze lecznice mają jeszcze zapasy leków, a po drugie z publicznej dyskusji wyparły go bieżące konflikty związane z protestem pieczątkowym, którego zarzewiem jest również ustawa o refundacji leków.

- Ten problem nie jest obecnie dostrzegany, bo lekarze przystawili pistolet do głowy ministra i teraz to się tylko liczy - przyznał w rozmowie z nami Zenon Wasilewski, ekspert BCC w zakresie prawa farmaceutycznego.

Zenon Wasilewski zapowiedział, że 30 stycznia w czasie spotkania z Rzecznikiem Praw Obywatelskich poruszy tę kwestię.

- Zwróciliśmy się do RPO o rozpatrzenie zasadności wniosku o skierowanie ustawy refundacyjnej do Trybunału Konstytucyjnego - wyjaśnił cel spotkania.

Przypomnijmy, że BCC zabiega o zniesienie zapisanego w ustawie refundacyjnej zakazu reklamy aptek, a także o to, żeby listy refundacyjne nie miały formy obwieszczenia, gdyż oznacza to ich wydawane w trybie administracyjnym, a więc - w przeciwieństwie do rozporządzenia ministra zdrowia - obwieszczenie nie musi być konsultowane.

Co z tego wszystkiego wynika dla pacjentów?
Wasilewski przypuszcza, że praktykowane będzie wystawienie przez lekarzy recept na leki, które dotychczas ordynowali chorym. Sądzi, że lekarz będzie wystawiał receptę, a rodzina hospitalizowanego pacjenta, jeśli będzie ją na to stać, wykupi drogi lek.

Formalnie rzecz biorąc pacjent przebywający w szpitalu powinien mieć zapewniony darmowy dostęp do wszystkich leków. Nie ma możliwości ich współfinansowania przez pacjenta. - Nawet jeśli leczył się drogą insuliną w domu, to w szpitalu trzeba będzie tę terapię przerwać i zastosować tańsze leki - zauważył Marek Balicki, były minister zdrowia, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie.

- To jest właśnie w tej ustawie najgorsze, że pacjent nie ma wyjścia. Jeśli ktoś jest poza szpitalem, może pójść do apteki i dopłacić do leku w aptece. Natomiast jeśli ktoś jest na oddziale, musi stosować tańszy zamiennik - powiedziała w Gazecie Wyborczej Katarzyna Sabiłło, prezes Fundacji Lege Pharmaciae, i dodała, że w wielu przypadkach droższe leki nie mają swoich zamienników, ”a wtedy sytuacja robi się dramatyczna”.

Koniec darowizn
Warto też zauważyć, że ustawa refundacyjna zamknęła jeszcze jedną ścieżkę pozyskiwania leków.

- Szpital nie będzie mógł przyjąć darowizny w postaci leków, bo zostanie ukarany za łamanie ustawy refundacyjnej - zwraca uwagę Zenon Wasilewski.

I zaznacza, że tego typu rozwiązanie utrudnia prowadzenie działalności charytatywnej oraz przekazywanie przez producentów leków jako darowizny. Ekspert BCC przypuszcza, że jest to jeden wielu powodów, dla których wcześniej czy później nastąpi kolejna nowelizacja ustawy refundacyjnej.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH