Tadeusz Szuba o reklamie leków w aptekach i ustawie refundacyjnej

Trzecia Rzeczpospolita, odrzucając zdecydowanie ekonomię PRL, popełniła u swego zarania w farmacji błąd polegający na "skupczeniu" aptek, dopuszczeniu do władania nimi przez osoby nie będące farmaceutami i ukierunkowaniu apteki na jak największy zysk - pisze dr Tadeusz Szuba, prezes Towarzystwa Farmaceutyczno-Ekonomicznego na temat reklamy leków w aptekach.

"Kult pieniądza i w aptece mógł stać się celem istnienia. Rozpanoszyła się firmowa reklama. Oczywiście leków nie najlepszych i najtańszych, a najdroższych i przeważnie nie najlepszych. Wprowadzono na masową skalę tzw. programy lojalnościowe, skłaniające aptekarza do współpracy z hurtownikiem, finansowanej przez drogich producentów łapówkami zwanymi rabatami, upustami, darowiznami, jakkolwiek, byle nie łapówkami" - pisze dr Szuba.

Zdaniem prezesa Towarzystwa, ustawa o refundacji leków przywróciła na powrót w farmacji właściwą rangę cenie produktu. Tę, która była wszędzie, zawsze i jest do dziś w każdym normalnym kraju kategorią ekonomiczną informującą o konkurencyjności.

"Ustawa o refundacji leków jest dla ochrony zdrowia epokowym aktem prawnym. Wprowadza Polskę z powrotem do Europy, która dobrze wie, jakim farmacja może być żerowiskiem. Niestety autorzy nie byli psychologami. Ostrze ustawy, wymierzone przecież w miliardowe straty ochrony zdrowia powodowane przez koncerny farmaceutyczne, użyli jednocześnie do walki z milionowymi stratami powodowanymi przez lekarzy przy pisaniu recept. Nawet do maltretowania lekarzy zastosowaniem nieraz dla jednego leku różnych poziomów odpłatności. Zbudowali bez sensu przeciw ustawie wrogi front 120 tys. ludzi, na których leczenie stoi" - zauważa autor pisma.

Dodaje, że ustawodawca "zastosował niezręcznie system limitów": - Ten sam, który dawniej nie sprawiał niezadowolenia. Teraz, przy masowości, wskutek ustawy obniżek cen fabrycznych (1,5 tys. pozycji) system limitowania cen spowodował, że niektórzy pacjenci stosujący synonimy lub analogi, które nie staniały, muszą płacić więcej niż płacili. A to powoduje niezadowolenie.

"W tym klimacie siły wrogie mogą sobie pozwolić na atakowanie ustawy, jako takiej. (…) Kuszą apteki do zakupów leków w trybie "lojalnościowym". Wojują rzekomo w interesie aptek (nie bacząc na stanowisko Izby Aptekarskiej sprzeciwiającej się hańbieniu aptek bazarowymi trikami), o zniesienie zakazu reklamy leków w aptece. Twierdzą, że programy lojalnościowe nie są expressis verbis zakazane ustawą o refundacji. Choć trzeba być cynikiem, by nie wiedzieć, do czego służą" - pisze dr Szuba, dodając:

"Wrogowie ustawy nabierają tupetu, ślą skargi do Ministerstwa Zdrowia, do inspektoratów farmaceutycznych, może dojść do potyczek sądowych, bo ustawa rzeczywiście nie daje precyzyjnej wykładni, co jest, a co nie jest reklamą w aptece".

Więcej: http://katowice.oia.pl/

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH