Przez pół roku pacjentka była leczona Glivekiem, stosowanym w przewlekłej białaczce szpikowej. Koszt terapii wynosi 8 tys. zł miesięcznie. Po przeprowadzeniu dokładnych badań szpiku okazało się, że kobieta nie jest chora na białaczkę, a więc podawanie jej Gliveku było zbyteczne!

- Takich przypadków nie jest dużo, ale się zdarzają - mówi Jacek Gugulski, prezes Stowarzyszenia Chorych na Przewlekłą Białaczkę Szpikową. - To nie wina lekarzy, ale systemu, który zmusza do oszczędzania na badaniach diagnostycznych.

- Roczny koszt badania chorego z przewlekłą białaczką szpikową to około 2 tys. zł. Za tę diagnostykę płaci szpital, NFZ finansuje jedynie leczenie preparatem - dodaje prezes Gugulski.

Terapie „szyć na miarę”
Nowoczesne i drogie terapie celowane powinno się ordynować tylko tym pacjentom, którym mogą pomóc, czyli odpowiednio zdiagnozowanym i gdy nie jest za późno na leczenie. - Chorym na nowotwór nerki czy wątroby odmawia się leczenia niektórymi lekami, albo daje im się te leki zbyt późno, gdy leczenie jest już nieskuteczne. Zbyt późne podanie leku mija się z celem. Bo wtedy trzeba by podać podwójną dawkę, a to może być np. zbyt toksyczne - zaznacza Gugulski.

W Europie od lat publiczni płatnicy zawierają z producentami tzw. porozumienia wolumenowo-cenowe. Do leczenia danym lekiem jest zaliczana określona liczba pacjentów. Ustala się m.in. poziom zachorowalności na daną chorobę (np. przykład 300 osób rocznie), a płatnik pokrywa koszty leczenia tych pacjentów za uzgodnioną cenę leku. Gdy ustalona liczba leczonych zostanie przekroczona, za ich terapię płaci producent.

- Przy ustaleniu liczby pacjentów, to sama firma przypilnuje, by do leczenia kwalifikowano tylko osoby wymagający tej terapii - uważa Jacek Gugulski. - Producent będzie też zainteresowany, żeby zapłacić za badania, które wyeliminują podawanie leku w sytuacji, gdy nie ma widocznego efektu terapeutycznego, bo np. mamy do czynienia z inną chorobą.

- Leczenie w onkologii musi być i jest ściśle monitorowane. Nie wolno podawać leku wszystkim. Dlatego pacjenci są typowani do leczenia drogimi terapiami. To musi być „terapia szyta na miarę” - mówił podczas IV Forum Rynku Zdrowia Wojciech Matusewicz, dyrektor Agencji Oceny Technologii Medycznych.

Przypomniał precedensową warunkową rekomendację brytyjskiej agencji NICE, dotyczącą jednego z leków na raka jelita grubego przerzutowego: - Lek został zarejestrowany warunkowo dla pacjentów z pewną ekspresją tylko jednego genu. Wyłącznie u pacjentów tak typowanych genetycznie można go będzie podawać.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH