Sejm: komisja sprawdzi, czy planowane przepisy refundacyjne są zgodne z Konstytucją

We wtorek (1 marca) sejmowa komisja zdrowia pracowała nad poprawkami do ustawy zgłoszonymi podczas prac w podkomisji. Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, Bolesław Piecha zdecydował, że projekt tzw. ustawy refundacyjnej trafi do komisji ustawodawczej. Wszystko z powodu wątpliwości, m.n. prawników, co do konstytucyjności projektu.

Mec. Paulina Kieszkowska-Knapik reprezentująca Pracodawców RP wskazywała, że podczas prac na projektem ustawy, organizacja ta przedstawiła 10 opinii, które mówią, że ustawa jest niekonstytucyjna.

Skrajne opinie

- Dodatkowo NFZ twierdzi, że nie obecnie możliwości realizowania tej ustawy. Tak ważna regulacja powinna być przejrzana przez komisję ustawodawczą - wyjaśniała Kieszkowska-Knapik.

Paweł Sztwiertnia ze Związku Pracodawców lnnowacyjnycyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma również zwracał uwagę na niekonstytucyjność projektu. Stwierdził, że skutki wejścia ustawy dla pacjenta, mimo obniżenia cen urzędowych, będą negatywne z powodu tworzenia nowych grup limitowych.

Andrzej Stachnik ze Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych podkreślał, że ustawa najbardziej uderza w hurtownie farmaceutyczne.

- Ministerstwo Zdrowia proponuje obniżenie marży o prawie 50 proc. Nie ma przedsiębiorstwa, które wytrzymałoby taki spadek przychodów. Pamiętajmy, że zapasy znajdują się w prywatnych hurtowniach. Co stanie się, jeżeli zabraknie pieniędzy na ich utrzymanie? To, co proponuje resort zdrowia nie pokrywa kosztów, a koszty rosną - mówił Stachnik.

Pozytywnie ustawę ocenił prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, Grzegorz Kucharewicz: - Po wejściu tej ustawy nie dojdzie do żadnej apokalipsy. Środowisko aptekarskie jest zadowolone z wielu rozwiązań. Choć oczywiście mamy uwagi, choćby co do umów, które aptekarze mają podpisywać z NFZ. Jednak nie podzielamy ostrych uwag środowiska firm farmaceutycznych - podkreślał prezes Kucharewicz.

Nie tylko przedstawiciele przemysłu są przeciwni temu projektowi. Swoje wątpliwości zgłosił też samorząd lekarski.

Chodzi nie tylko o przemysł

- Na pierwszy rzut oka ustawa dotyczy przemysłu, ale obejmuje też relacje pacjent-lekarz. Każdy lekarz, który chce przepisywać leki refundowane, musi podpisać umowę z NFZ. Lekarze mają negatywne doświadczenia z tymi umowami przy praktykach prywatnych. Zresztą, czy ktoś może być zobligowany przepisami prawa do podpisania umowy cywilno-prawnych? - pytał Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

- Co się stanie jeśli lekarze nie podpiszą takich kontraktów? Jeżeli dyrektor szpitala próbowałby ich zmusić, to spotkałby się z konsekwencjami. Jest już ruch lekarzy, którzy nie chcą podpisywać tych umów. Co będzie, jeśli pacjenci nie dostaną recept refundowanych przez NFZ? - zastanawiał się Konstanty Radziwiłł.

Prace trwają

We wtorek (1 marca) sejmowa komisja zdrowia pracowała nad poprawkami do ustawy zgłoszonymi podczas prac w podkomisji. Projekt ustawy refundacyjnej przewiduje m.in., że stałą cenę leku refundowanego resort będzie negocjował z producentem. Od jej wartości będzie ustalana urzędowa marża - w wysokości 5 proc. (obecnie wynosi 8,91 proc.).

Oznacza to, że ceny leków refundowanych nie będą mogły być ani niższe, ani wyższe od ustalonych.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH