Recepty: Fundusz zaostrza nadzór nad refundacją, farmaceuci protestują

Od stycznia 2012 roku wchodzi w życie nowe rozporządzenie w sprawie recept, które zmienia zasady ich wystawiania i realizacji. Na blankietach będzie trzeba umieszczać więcej informacji, dzięki którym Fundusz chce dokładniej kontrolować wydatki ponoszone na refundację leków.

Na znak protestu przeciw planowanym zmianom Zachodniopomorska Okręgowa Izba Aptekarska ostrzega pacjentów, że w nowym roku apteki będą odmawiać wydania leków refundowanych w przypadku jakiegokolwiek błędu w recepcie.

Jednocześnie aptekarze radzą pacjentom, by ci jeszcze w gabinecie lekarza zmierzyli receptę (która musi mieć 9-11 cm szerokości i 20-21,5 cm długości) oraz sprawdzili, czy data jest właściwa, a pieczątka wyraźnie odbita.

Skutki protestu
Protest może powodować pewne problemy, ponieważ - jak przypomina mec. Mariusz Kondrat z kancelarii prawno-patentowej Kondrat - gdy na skutek błędnie wypisanej recepty pacjent nie otrzymuje gwarantowanego mu świadczenia (leku), dochodzi do naruszenia prawa.

Jednocześnie prawnik zauważa, że gdyby w skrajnych przypadkach dochodziło do niepodpisywania umów aptek z NFZ (taką opcję sugerowali szczecińscy aptekarze), ustawa refundacyjna nie przewiduje żadnych środków przymusu, które by do tego farmaceutów zmuszały.

Wystosowanie do aptek apelu o niepodpisywanie umów w proponowanej przez NFZ formie rozważa Naczelna Izba Aptekarska.

- Jeśli umowa będzie restrykcyjna na tyle, jak przewiduje projekt, będzie to praktycznie gotowe narzędzie do zamknięcia apteki. Aptekarze powinny oczywiście odpowiadać za błędy, ale merytoryczne, tymczasem działania NFZ wyglądają na świadome niszczenie jednego z ogniw systemu służby zdrowia, jakim jest apteka. To sytuacja, która nadaje się do ścigania z urzędu - twierdzi Krzysztof Przystupa, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Ostre oceny
Pod protestem Izby Zachodniopomorskiej „podpisuje się” w pełni również Andrzej Prygiel, prezes Opolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. - Mamy wszelkie podstawy do obaw, że po 1 stycznia NFZ będzie wykorzystywać każdy możliwy pretekst do cofnięcia refundacji. Przypuszczam, że protest, do którego przymierza się Izba Zachodniopomorska, w naturalny sposób rozleje się na całą Polskę, choć raczej nie w formie zorganizowanej akcji.

Zdaniem prezesa OOIA możliwe, że wiele ośrodków w kraju podejmie działania informacyjne kierowane do pacjentów, by zwracali uwagę na to, czy recepta jest prawidłowo wypełniona.

- Chodzi o to, by szanować czas i pieniądze pacjentów, a w sposób pośredni również lekarzy. Jednym z absurdów będzie wymóg obecności kodu pocztowego na recepcie. Załóżmy hipotetycznie, że pacjent z dowolnego regionu kraju jedzie do warszawskiego Instytutu Hematologii. Lekarz przepisuje wysoce specjalistyczny lek, ale popełnia drobną nieścisłość, którą wykrywa apteka dopiero po powrocie chorego do miejsca zamieszkania. Czy w takiej sytuacji pacjent powinien pojechać ponownie do lekarza? - pyta Andrzej Prygiel.

- Kontrolerzy NFZ prześcigają się w wymyślaniu kolejnych sposobów na odzyskiwanie od aptek pieniędzy za wydane chorym leki - twierdzi Stanisław Piechula, do niedawna prezes OIA w Katowicach. Jego zdaniem taka postawa najmocniej uderza w pacjentów, których zmusza się do ponoszenia pełnej odpłatności za leki przysługujące im ze zniżką lub obciąża koniecznością zabiegania o poprawę recepty, co często jest niemożliwe i prowadzi do całkowitego pozbawienia ich leków.

Stanisław Piechula przestrzega, że nowe przepisy zmuszą lekarzy i farmaceutów do jeszcze bezwzględniejszej biurokracji. - Chory powinien być w aptece pacjentem, a nie świstkiem papieru, na którym farmaceuta wyszukuje ewentualnych uchybień w obawie przed NFZ, zamierzającym wykorzystać je do odebrania aptece pieniędzy za wydane leki - uważa.

Zmiany po zmianach
Również lekarze uważają, że zamieszczanie kodu pocztowego na recepcie nie ma uzasadnienia. Wielu pacjentów go nie zna, co szczególnie przy wystawianiu recepty poza placówką leczniczą może uniemożliwiać skuteczne jej wypisanie.

W zeszłym tygodniu Naczelna Izba Lekarska skierowała do MZ uwagi dotyczące przekazanego do konsultacji społecznych projektu rozporządzenia w sprawie recept. Jednocześnie NIL poprosiła o wstrzymanie prac nad tym projektem. Na czym polega problem?

- W październiku NFZ złożył oświadczenie, że przedłoży nam do konsultacji wzór umowy upoważniającej lekarzy do wystawiania recept na leki refundowane. Fundusz zobowiązał się, że wzór ten zostanie skonsultowany z samorządem, by zawierał zapisy bezpieczne dla każdego, kto taką umowę podpisze. Tego wzoru jednak dotychczas jeszcze nie otrzymaliśmy - wyjaśnia Katarzyna Strzałkowska, rzecznik NIL.

Czy w podobny sposób o swoje - a zarazem pacjentów - interesy powinni zadbać aptekarze? Stanisław Piechula sugeruje, że wadliwe prawo powinno się jak najszybciej zmienić. Jego zdaniem należy wprowadzić do rozporządzenia w sprawie umów NFZ z aptekami zapis, który ściśle określi, kiedy NFZ ponosi rzeczywistą, a nie urojoną szkodę i może żądać zwrotu pieniędzy za wydane z apteki leki.

- Taka sytuacja ma miejsce tylko w kilku przypadkach: wtedy gdy apteka wyda lek refundowany osobie, której ten lek nie przysługuje, gdy wyda lek niewłaściwy lub po terminie ważności recepty oraz gdy lek zostanie wydany w zbyt dużej ilości (zwrot refundacji powinien następować tylko za nadmiar leku) - wskazuje były prezes OIA w Katowicach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH