Przychodzi "baba" do aptekarza po opiekacz... Już nie przyjdzie?

Ustawa refundacyjna wprowadziła zakaz stosowania zachęt związanych z kupnem leków, co wymagało zmiany zasad współpracy dystrybutora czy operatora programu partnerskiego z apteką. Nadal kolportowane są ulotki i gazetki promocyjne produktów, z tą różnicą, że firmowane już nie przez apteki, ale programy partnerskie, w których uczestniczy dana apteka.

Znowelizowany art. 94a Ustawy Prawo farmaceutyczne zakazuje reklamy aptek i punktów aptecznych oraz ich działalności. Nie stanowi reklamy tylko informacja o lokalizacji i godzinach pracy apteki lub punktu aptecznego. Przeciwko temu rozwiązaniu mocno protestowała część środowiska aptekarskiego.

Jak przypomina Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska, zgodnie z prawem informacja o działalności aptek ma się tylko i wyłącznie odnosić do godzin otwarcia apteki.

- Aptekarz nie będzie mógł nawet podać numeru telefonu apteki lub adresu e-mailowego. Resort zdrowia powinien zacząć od wprowadzenia do ustawy definicji reklamy aptek i zastanowić się, czym się różni informacja od reklamy. Reklama ma zachęcać, wartościować, a informacja jest "sucha" i nie posiada żadnych z tych przymiotów - argumentowała, jak dotąd bezskutecznie Irena Rej.

Nie tak, to inaczej
Wejście w życie przepisów ustawy refundacyjnej wprowadziło istotne zmiany dotyczące m.in. zakazu stosowania zachęt związanych z kupnem leków, w tym udzielania rabatów, upustów, uczestnictwa w programach lojalnościowych, co wymagało zmiany zasad współpracy dystrybutora czy operatora programu partnerskiego z apteką.

Jednym z dostrzegalnych efektów nowej oferty są pojawiające się ulotki i gazetki promocyjne produktów, z tą różnicą, że firmowane są nie przez apteki, ale programy partnerskie, w których uczestniczy dana apteka.

Kwitnie donosicielstwo na konkurencję
Niektórzy aptekarze "dokumentują" popełnienie przestępstwa: robią zdjęcia i zabierają dowody rzeczowe w postaci rozkładanych materiałów promocyjnych. Potem zanoszą je do wojewódzkich inspektoratów farmaceutycznych, ponieważ WIF sprawuje nadzór nad reklamą aptek oraz ich działalnością i jako organ pierwszej instancji wydaje decyzje nakazujące zaprzestanie prowadzenia niezgodnej z przepisami reklamy.

Póki co, żadna z takich spraw nie trafiła jeszcze do Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

- Ponieważ znowelizowane przepisy obowiązują dopiero od 1 stycznia 2012 roku, w związku z tym Główny Inspektor Farmaceutyczny, jako organ odwoławczy od decyzji wojewódzkich inspektorów farmaceutycznych, nie miał możliwości rozpatrzenia jeszcze żadnej decyzji w tym zakresie - informuje nas biuro prasowe GIF.

Interpretacja błędna, bo własna?
Jedna z dyskusji prowadzonych w środowisku dystrybutorów leków dotyczyła możliwości kontynuowania oferty programów lojalnościowych.

Dotąd klienci aptek mogli zbierać punkty w zamian za kupowane leki, a następnie wymieniać je na nagrody rzeczowe. Po 1 stycznia 2012 roku stosowanie takich form marketingowych, skierowanych do pacjentów, stało się niemożliwe. Co nie znaczy, że karty w odpowiednio zmodyfikowanych programach znikną z pola widzenia.

Operatorzy programów już pod koniec ubiegłego roku opracowali nowe zasady współpracy marketingowej skierowanej do aptek partnerskich. Jedna z sieci powiadomiła, że "w pierwszym kwartale 2012 zaproponuje nową aktywność i nowe karty".

Sieci aptek nie poddały się tak łatwo i w konsultacji z kancelariami prawnymi doszły do wniosku, że zakaz wszelkich form aktywności promocyjnych jako niezgodnych z prawem jest oparty na "własnej (błędnej) interpretacji nowej treści art. 94a prawa farmaceutycznego przez Ministerstwo Zdrowia". Taką interpretację resortu przedstawiliśmy w portalu rynekaptek.pl.

Czytaj. Ministerstwo Zdrowia: karty lojalnościowe są reklamą aptek

Główny Inspektor Farmaceutyczny przypomina jednak, że stanowisko GIF w zakresie zakazu reklamy aptek i stosowania programów lojalnościowych pozostaje niezmienne.

Zdaniem GIF, mając na uwadze definicję i celowość programów lojalnościowych "należy stwierdzić, że są one formą reklamy działalności aptek (definicja - orzecznictwo sądów administracyjnych, w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 6 marca 2008 roku sygn. akt VII SA/Wa 1985/07), gdyż stanowią  zachętę do kupna produktów leczniczych wyłącznie we wskazanych aptekach, w celu zwiększenia ich obrotów, jak również często osłabiając pozycję konkurencji".

- W związku z powyższym  od 1 stycznia 2012 roku prowadzenie programów lojalnościowych jest zakazane jako forma prowadzenia działalności reklamowej - podkreśla GIF.

Z reklamacją golarki do apteki
Grupą osób, która była w centrum procederu wydawania nagród w ramach programów lojalnościowych, a o której najmniej się mówiło, byli aptekarze stojący za tzw. pierwszym stołem.

Z komentarzy zawartych na forumfarmaceutycznym.pl wynika, że z ulgą przyjęli informacje o zakazie używania kart lojalnościowych. Przytaczają zdarzenia, które świadczą o tym, że apteka czasem przypominała sklep. Z opisanych sytuacji można się śmiać, ale jest to chyba śmiech przez łzy.

"Mam dosyć proponowania, tłumaczenia, informowania o programie, zamawiania nagród, a następnie ich wydawania. Mamy tak dużo różnych programów, że jak przez wszystkie przebrnę, to pięciu pacjentów z kolejki wychodzi z apteki. Wkurzają mnie naciski "góry" w tym temacie, ponieważ nie na tym powinna polegać moja praca. Apteka to nie stacja benzynowa, ani Auchan" - opisuje jeden z farmaceutów.

Aptekarze mają także dość tłumaczenia klientom, czy "na tej patelni dobrze naleśniki wychodzą", albo czy ta poduszka będzie "fajna".

Muszą też stawić czoła klientom niezadowolonym albo narzekającym na jakość prezentów w aptece, kiedy "nie o taki termometr chodziło", albo wybrana jako prezent "torba na zakupy jest za mała". Jeden z farmaceutów stanął przed wyzwaniem zamówienia dla klientki lalki, "tylko w innej sukience, bo taką wnuczka już ma".

Inna pacjentka pytała, czy w darowanym opiekaczu "można opiekać również bułeczki", a jeszcze inna zadała pytanie "czy wybrane kolczyki spodobają się jej córce"? W przypadku zaś wydawania sprzętu typu golarka czy opiekacz, farmaceuty nie powinien dziwić powrót klienta do apteki z reklamacją niedziałającego sprzętu.

W finale jeszcze naliczanie kolejnych punktów za zakup leków, czego pacjenci domagali się z aptekarską dokładnością. Potem kolejny pacjent. Pacjent? Może zdaniem specjalistów od działań marketingowych już tyko klient...

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH