Leki oryginalne stanowią obecnie 36 proc. wartości sprzedawanych leków w Polsce. 64 proc. - leki generyczne. Ilościowo leki patentowe to 15 proc., generyczne 85 proc. - Takie porównanie pokazuje różnicę w cenie między tymi lekami - powiedziała Ewa Bocheńska z Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, zwracając uwagę, że leki generyczne krajowe są dwa razy tańsze niż importowane. Te dane padły podczas konferencji PZPPF o szansach i zagrożeniach rozwoju polskiego przemysłu farmaceutycznego.

Krajowi producenci nie są konkurencyjni.

Polscy producenci leków to przede wszystkim wytwórcy produktów generycznych. W ostatnich 5 latach firmy musiały zainwestować 2,5 mld zł na wprowadzenie europejskich standardów oraz dodatkowe pół miliarda zł na proces harmonizacji swoich produktów.

- Mimo to nadal polski producent generyków sprzedaje głównie w kraju. Jest nam coraz trudniej konkurować z globalnymi firmami generycznymi. Nie jesteśmy w stanie prowadzić produkcji na tak efektywnym, jak oni poziomie, wykorzystując efekt skali - zauważa prezes Bocheńska.

Dlatego środowisko polskich producentów apeluje do ministerstwa zdrowia, by zmieniły się procedury wpisywania kolejnych leków generycznych na listy refundacyjne. Obecnie każdy generyk, by znaleźć się  na liście, musi zejść z ceną przynajmniej do takiego samego poziomu, co najtańszy w danej grupie lek na liście.

- Nie będziemy w stanie tego oczekiwania spełnić. Tym bardziej, gdy limit w grupie wyznacza lek, który ma marginalną sprzedaż na rynku, czasem poniżej 1 proc. - mówili inni uczestnicy spotkania.

Przedstawiciele branży generycznej proponują albo odejście od schematu konkurencji cenowej lub usankcjonowanie prawne tej zasady.

Podniesiono rownież kwestię niejasnych zasad refundacji i braku przejrzystości przy ustalania limitu. Nie wiadomo do dzisiaj, dlaczego niektóre leki wchodzą na listy z 30 lub 50 - proc. odpłatnością.

Drugi ważny element, z którym borykają się producenci generyczni, to zasady rejestracyjne. Wszyscy mówili o konieczności przyspieszenia procedur rejestracji, od których zależy szybkość wprowadzenia leku na rynek. Rejestracja powinna być terminowa i nie powodować utrudnień dla branży.

Będą zmiany w funkcjonowaniu URPL
Tymczasem prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych Leszek Borkowski, nie bez racji i nie pierwszy zresztą raz, musiał się tłumaczyć brakami kadrowymi, z zazdrością przypominając o modelu funkcjonowania agencji rejestracji w innych krajach.

- W URPL zatrudnionych jest 309 osób, z tego jedynie 175 zajmuje się produktami leczniczymi - przypomina prezes Borkowski, mówiąc o konieczności zwiększenia liczby etatów. – Rocznie napływa do urzędu ok. 25 tys. wniosków, prowadzimy ok. 450 badań klinicznych, powstają tysiące dokumentów o działaniach niepożądanych, urząd przeprowadza kontrole wyrobów medycznych, prowadzi rejestry, farmakopeę, rocznie przepływa tu 100 tys. pism.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH