Polska refundacja leków brytyjskim okiem: nikt nie jest bez grzechu

Brytyjscy autorzy pracy o systemie refundacji leków w Polsce nie oszczędzili nikogo. Oberwało się firmom farmaceutycznym, politykom, środowisku lekarskiemu, organizacjom pacjentów, dziennikarzom. Producenci wykorzystują znajomości z decydentami, renomę autorytetów medycznych i siłę oddziaływania mediów - oto skutki "słabo naszkicowanego pola gry do legalnych działań".

Do takich wniosków doszli autorzy publikacji o wpływach lobby farmaceutycznego w Polsce, która ukazała się na łamach pisma Health Economics, Policy and Law (Pharmaceutical lobbying under postcommunism: universal or country-specific methods of securing state drug reimbursement in Poland?)*.

109 respondentów
Praca powstała na podstawie analizy wywiadów udzielonych przez 109 osób. Dane zgromadzili Piotr Ozierański i Lawrence King z wydziału socjologii University of Cambridge. Współautorem jest Martin McKee z European Center on Health of Societies in Transition w Londynie.

Badania zostały przeprowadzone między lutym 2009 a kwietniem 2010 roku.

Wśród respondentów znaleźli się: pracownicy Ministerstwa Zdrowia (21), krajowi i wojewódzcy konsultanci (4), przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia (3) i Agencji Oceny Technologii Medycznych (8), parlamentarzyści (8), reprezentanci innowacyjnych firm farmaceutycznych (17), stowarzyszeń firm innowacyjnych i generycznych (5), a także izb gospodarczych, ambasady USA w Polsce, kancelarii prawnych, środowiska lobbystów, firm PR, mediów, organizacji pacjentów i lekarzy.

Według autorów publikacji, rola Ministerstwa Zdrowa i NFZ w kształtowaniu rynku leków przez ostatnie lata ewoluowała, ale nie została do końca jasno określona. Autorzy nazwali system prawny regulujący decyzje refundacyjne w naszym kraju jako "legal terra incognita".

Ich zdaniem, to "zaproszenie" dla firm do prowadzenia nieformalnych rozmów, wywierania wpływu na decyzje urzędników z wykorzystaniem liderów opinii, stowarzyszeń pacjentów, mediów oraz placówek dyplomatycznych w Polsce.

Na poczet przyszłych profitów
Nieprzejrzysty proces refundacji dostarcza wielu pokus i okazji do nieformalnych metod lobbowania. Ułatwiają je bliskie relacje osobiste z decydentami z MZ, NFZ i AOTM. „Dużo zależy od woli oficjela do spotkania z daną osobą, wzajemnych stosunków i układów” - oceniają ankietowani.

Firmy zatem działają na swój sposób racjonalnie i... szukają osobistych kontaktów. Zasadniczą formą nieformalnego lobbingu jest „ścieżka wzajemnych przysług”, czyli zaciągnięcie długu wdzięczności za przysługę, za którą kiedyś trzeba będzie zapłacić.

W pracy przywołano m.in. sytuację, kiedy lukratywne stanowisko w sektorze farmaceutycznym jest nagrodą za dawne zasługi na rzecz podmiotu.

Jeden z respondentów podał przykład byłego pracownika resortu zdrowia, który przetrzymywał aplikacje refundacyjne w szufladzie, czyli de facto eliminował je z procesu refundacyjnego. Po odejściu z ministerstwa rozpoczął pracę dla tych firm, których aplikacje - za sprawą jego działalności - nabierały mocy urzędowej.

Autorzy podkreślają bardzo duży rozdźwięk między nieformalnymi praktykami na linii firma-urzędnik a przyjętą w 2009 roku bardzo rygorystyczną procedurą przyjmowania klientów zewnętrznych, która miały zapobiec wrażeniu, że firma wywiera wpływ na ministerialne decyzje.

Branża odbiera ten instrument jako ograniczanie dostępu do dyskusji decydentów z firmami farmaceutycznymi. W efekcie, wprowadzenie formalnych regulacji to - jak określił to jeden z rozmówców - „wiele hałasu o nic”, czyli „znajomi królika, jeśli mają się spotkać, to i tak to zrobią poza resortem, podczas gdy cała reszta ma jeszcze większe trudności w komunikacji z decydentami”.

Jak nie w resorcie, to inaczej
Za sprawą takich praktyk firmy, które "mają pecha" nie być ulubieńcami resortu, przenoszą swoje wpływy i nieformalny lobbing, m.in. na liderów opinii (w tym uznanych lekarzy), organizacje pacjentów i media.

Żaden z zapytanych przez autorów pracy konsultantów medycznych nie przyznał, że sam uległ wpływowi firm. Za to chętnie krytykowali kolegów, którzy podczas krajowych, a szczególnie międzynarodowych zjazdów medycznych ulegają „podejrzanej dewocji w opisywaniu cudownych właściwość danego leku”.

Wprowadzenie mechanizmów, które miały zapewnić przejrzystość i ujawniać konflikty interesów konsultantów powoływanych m.in. do oceny technologii medycznych, paradoksalnie spowodowało problemy z pozyskaniem zewnętrznych ekspertów. Ujawnienie relacji konsultantów z firmami spotkało się z dużą niechęcią tych pierwszych.

Ponieważ liczba krajowych konsultantów jest ograniczona, firmy muszą rywalizować o ich przychylność, np. zlecając im organizowanie badań klinicznych. To przekłada się na korzyści materialne, ale i prestiż, poprzez pojawienie się nazwiska badacza obok światowych sław w danej dziedzinie w pracach publikowanych w prestiżowych czasopismach.

Autorzy artykułu zwracają uwagę na fakt, że wybitni krajowi specjaliści nie są odpowiednio wynagradzani. Częścią ich pracy powinien być udział w międzynarodowych kongresach medycznych, prezentujących najnowsze osiągnięcia w danej dziedzinie, na co brakuje publicznych funduszy.

Wyjazd sponsorowany przez firmę jest często jedyną okazją dla specjalisty do wzięcia w udziału w dużym, renomowanym kongresie. Dlatego „hipokryzją polityków jest krytykowanie takich relacji między konsultantami krajowymi i branżą”.

Jest problem, jest stowarzyszenie...
Kolejna grupa wzięta pod lupę przez autorów pracy to stowarzyszenia pacjentów. Nie są finansowane z budżetu, więc szukają zewnętrznych form finansowania. I znajdują je w firmach farmaceutycznych. Dobrze, jeśli są organizacje, które działają w imieniu oraz na rzecz chorych i nie są pod ścisłą kontrolą sponsora.

Jeden z rozmówców przypomniał jednak casus firmy, która stworzyła ad hoc organizację pacjentów w celu prowadzenia kampanii lobbingowej. Nie był zbiegiem okoliczności fakt, że wnioskowi o refundację leku w terapii nowotworowej towarzyszyło natychmiastowe stworzenie organizacji, lobbującej na rzecz tego leku.

Firmy kontrolują stowarzyszenia poprzez manipulowanie informacjami medycznymi kierowanymi do pacjentów. - To indoktrynacja - przyznaje przedstawiciel jednego ze stowarzyszeń.

- Dzieje się tak dlatego, że nie mamy innego źródła dochodu - stwierdza respondent ankiety. - Staramy się zachować dobre relacje [z firmami], by tego finansowania nie stracić. Rozwiązaniem byłaby dywersyfikacja źródeł dochodu od kilku podmiotów. Tak dzieje się Europie Zachodniej.

Czarny PR

Dostało się też mediom: za serwowanie propagandy, która „tworzy społeczną świadomość potrzeby pewnych leków”. Media zostały uznane jako istotny element nacisku na polityków przy podejmowaniu decyzji refundacyjnych.

Ich rola jest szczególnie niebezpieczna w kampanii budowania negatywnego wizerunku decydentów, którzy nie są przychylni pewnym firmom.

Inną z form wpływania na dziennikarzy jest (wspomniane w publikacji) złożenie zamówienia na artykuł, w zamian za gratyfikację dla autora tekstu. Zarzutem stawianym pod adresem dziennikarzy jest również to, że teksty medyczne często piszą osoby, dla których medycyna jest jednym z wielu obszarów zawodowych zainteresowań.

Dziennikarze są wtedy bardziej skłonni do korzystania z formy ghost-writing: firmy przygotowują gotowe teksty, które wystarczy „wkleić” w artykuł.

Dyplomaci w akcji

Pozostają jeszcze inne formy nacisku. Jeden z ankietowanych parlamentarzystów przyznaje, że pewna firma farmaceutyczna zwróciła się do niego, aby utworzył fundację, a ta zostanie zasilona pieniędzmi na działania związane z ochroną zdrowia.

Firmy korzystają także z „usług” placówek dyplomatycznych. O ocenie autorów pracy, najbardziej aktywnym w tej formie wspierania przemysłu jest rząd USA, z uwagi na duży wpływ koncernów na administrację w Waszyngtonie.

Według cytowanego anonimowo urzędnika naszego Ministerstwa Zdrowia, pewnego dnia dwaj kongresmeni zza Oceanu przysłali do resortu list, w który stwierdzili, że ministerstwo popełniło duży błąd nie refundując danego leku. - Teraz ministerstwo nie jest tak serwilistyczne wobec Amerykanów, jak kiedyś - zaznacza jeden z ankietowanych.

* Pharmaceutical lobbying under postcommunism: universal or country-specific methods of securing state drug reimbursement in Poland? Health Economics, Policy and Law page 1 of 21; Cambridge University Press 2011.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH