Polscy pacjenci rzadko zgłaszają niepożądane działania leków. To może się zmienić

Zgłaszanie niepożądanych działań leków pozwala zidentyfikować zagrożenia wynikające z ich zażywania oraz umożliwia określanie nowych wskazań znanych substancji. W Polsce, mimo tendencji rosnącej, liczba takich zgłoszeń jest niewielka w porównaniu do europejskich liderów.

Z danych WHO za 2013 rok wynika, że z Wielkiej Brytanii wpłynęło 7,3 proc., zgłoszeń, z Niemiec - 6 proc., Francji - 3,1 proc., Włoch i Hiszpanii - ok. 2 procent. Informacje przesyłane z Polski to mniej niż 1 promil, czyli ok. 11 tys. zgłoszeń. Z tego jedynie 30 przekazali sami pacjenci (w innych państwach nawet połowa zgłoszeń dokonywana jest przez pacjentów).

Zmienić to mają modyfikacje w nadzorze nad bezpieczeństwem farmakoterapii, zainicjowane w 2010 roku na poziomie unijnym, które wprowadzają możliwość zgłaszania działań niepożądanych przez pacjentów.

Odpowiedzialny za zbieranie takich informacji Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych przygotował nawet 30-sekundowy spot informacyjny, który ma zwrócić uwagę na problem i budować świadomość społeczną w zakresie działań polekowych. W praktyce jednak realizacja tego zadania nie wydaje się już taka prosta.

Współpraca nie jest łatwa
- Zgłoszenia od pacjentów mają być traktowane tak samo jak zgłoszenia od lekarzy. Musi występować związek przyczynowo-skutkowy między zgłoszoną reakcją a przyjętym lekiem - wyjaśniła dr Agata Maciejczyk, kierownik wydziału monitorowania niepożądanych działań produktów leczniczych w URPL, podczas konferencji zorganizowanej przez Urząd na temat nowych uprawnień pacjentów związanych ze zgłaszaniem działań niepożądanych leków (Warszawa, 14 lutego 2014 r.).

- Najtrudniejsze są sytuacje, gdy chorzy przyjmują wiele leków. Jeśli pacjent zażywa np. więcej niż 6 leków, to ocena takiego przypadku jest wątpliwa - przyznaje Agata Maciejczyk.

Zaznacza, że jeśli podane informacje są niewystarczające, urzędnicy kontaktują się ze zgłaszającym: - W większości przypadków taka osoba nie chce jednak dalej współpracować. Kontakt z naszej strony budzi niechęć i jest odbierany jako nękanie. W takich przypadkach zgłoszenie pozostaje nieocenione z powodu zbyt małej liczby danych. Jeśli dane są wystarczające, przypadek jest oceniany pod względem merytorycznym.

- W pierwszej kolejności sprawdzamy czy opisana reakcja jest już znana, co zwiększa prawdopodobieństwo stwierdzenia związku przyczynowo-skutkowego. Część zgłoszeń dotyczy opisanych już wcześniej działań niepożądanych - mówi dr Maciejczyk.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH