Polacy kupują mniej leków. Oszczędza NFZ, stracą producenci, hurtownie i apteki

Od początku 2012 r. wartość sprzedaży leków spadła w Polsce o 16%. Według IMS Health, po pięciu pierwszych miesiącach tego roku rynek farmaceutyczny "skurczył" się o 1,1 mld zł. Czy to oznacza, że przez lata Polacy kupowali leki na zapas? A może obecnie częściej nie kontynuują zalecanych terapii? Analitycy rynku nie dają na te pytania jednoznacznych odpowiedzi.

Pod względem liczby sprzedanych opakowań spadek wyniósł 12%. - To nie będzie neutralne dla uczestników rynku: firm farmaceutycznych, hurtowni, aptek - ocenia Michał Pilkiewicz, szef polskiego oddziału firmy analitycznej IMS Health.

Po wzrośnie rynku leków zarówno na receptę, jak i OTC (leki wydawane bez recepty) w ostatnich latach, pierwsze pięć miesięcy tego roku to gwałtowny spadek. Analitycy zakładali, że po pierwszym kwartale rynek powróci na ścieżkę wzrostu. Tak się jednak nie stało.

500 mln zł oszczędności
- Nadal nie wróciliśmy do poprzedniego poziomu konsumpcji leków. Głównie odbija się to na sprzedaży ilościowej - dodaje Pilkiewicz, podając, iż największe spadki odnotowano w diabetologii, astmie i POChP, a ponadto w lekach stosowanych w infekcjach, w kategorii leków przeciwzakrzepowych i schizofrenii.

Pytanie, gdzie obecnie są ci pacjenci? Czy to oznacza, że przez lata Polacy kupowali leki na zapas i część z nich była wyrzucana. A może pacjenci obecnie nie wykupują leków i częściej nie kontynuują terapii?

Eksperci nie dają na powyższe pytania jednoznacznych odpowiedzi. Przyznają natomiast, iż zdecydowanym efektem zmian na rynku leków są oszczędności generowane przez płatnika: - NFZ podał, że oszczędności po pierwszych trzech miesiącach w budżecie rok do roku to ponad 500 mln zł - informuje Michał Pilkiewicz.

Zwraca też uwagę na częste zmiany w obwieszczeniach refundacyjnych, które wywołują cenowy chaos. Ceny niektórych leków potrafią zmieniać się co dwa miesiące. Jest to też kłopotliwe dla podmiotów prowadzących obrót lekami.

- Wydaje nam się, że ten system musi zostać zmieniony. Nie jest sensownym rozwiązaniem publikowanie zmian cen leków o jeden grosz przy każdej nowelizacji obwieszczenia refundacyjnego - zaznacza nasz rozmówca.

Efekt domina

W związku z zamianą programów terapeutycznych na lekowe od 1 lipca br., eksperci zauważyli dodatkowy problem, z którymi będą musieli zmierzyć się adresaci ustawy refundacyjnej.

W raporcie przygotowanym przez IMS pt. "Rynek szpitalny i programy lekowe" pada stwierdzenie, iż programy lekowe mają podstawę prawną wynikającą z decyzji dla poszczególnych preparatów, ale załącznikami do nich są opisy wielolekowych programów terapeutycznych w kształcie sprzed wejścia w życie ustawy refundacyjnej.

W opinii autorów raportu, w przyszłości skutkować to będzie poważną komplikacją prawną, ponieważ jakakolwiek zmiana w jednej z decyzji dotyczącej leków objętych opisem programu będzie zależna od zmian w innych decyzjach.

Zmiany te muszą być składane w trybie wnioskowym. Powstanie więc sieć odrębnych zmian w decyzjach refundacyjnych, których ustawa nie spina w całość. Jedni wnioskodawcy będą zależni od woli innych, co budzi zastrzeżenia w świetle prawa konkurencji.

Inną niekorzystną zmianą dla szpitali jest - zdaniem mec. Pauliny Kieszkowskiej-Knapik z kancelarii Baker & McKenzie - wymóg kupowania produktów z kodem EAN wymienionych w obwieszczeniu: - To oznacza, że przykładowo szpital nie może kupić mniejszej dawki leku, tylko tę, która ma EAN w obwieszczeniu.

Ruchome limity

Mariusz Ignatowicz z zespołu sektora farmaceutycznego i ochrony zdrowia firmy analitycznej PwC zwrócił uwagę na swobodne ustalanie przez Ministerstwo Zdrowia limitów dotyczących cen leków.

- Nawet jeśli firma ustali cenę urzędową dla swojego leku, to nie zna limitu, który kształtuje daną grupę limitową. Firma nie wie, do czego porównać swoją cenę. Efekt jest taki, że przystępując do negocjacji podmiot nie jest w stanie ocenić, jak przełoży się to na cenę, którą ostatecznie zapłaci pacjent w aptece - wyjaśnia ekspert z PwC.

Raport IMS uwypuklił także kwestię wyceny NFZ, która - jak dotychczas - odnosi się do miligrama substancji czynnej, a nie opakowania leku, ani definiowanej dawki dobowej (DDD). A to właśnie DDD jest podstawową zmienną cenową (podstawą obliczania limitu) w obwieszczeniu refundacyjnym ministra zdrowia.

Problem z ceną
Poza tym, ta sama substancja czynna w różnych lekach może mieć różną cenę, a nawet mogą wystąpić różnice w cenie miligrama substancji czynnej w tym samym leku.

- Tak więc, wycena za miligram tej samej substancji w różnych produktach objętych programem lekowym będzie mogła się różnić - ocenia ekspert z IMS Health.

Dodaje: - Ustawa refundacyjna nie bierze pod uwagę faktu, że z punktu widzenia rozliczenia NFZ ze świadczeniodawcami wycena opakowania leku jest nieadekwatna dla ustalenia wysokości kwoty refundacji za leki faktycznie zużyte przez świadczeniodawcę. Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH