Pacjenci ze Śląska napisali do Ewy Kopacz 7 tysięcy listów-recept. To forma protestu przeciwko obciążaniu ich za błędy lekarzy.

Jeśli na recepcie brakuje np. adresu pacjenta albo numeru PESEL lub gdy nazwa leku, ewentualnie jego dawka jest niewyraźnie zapisana, Narodowy Fundusz Zdrowia odmawia aptece refundacji, a w przypadku zrealizowanej recepty żąda zwrotu pieniędzy.

Racje płatnika uznał Sąd Najwyższy, który uznał recepty nieczytelne za nieprawidłowe i nie podlegające refundacji. Zgodnie z uzasadnieniem SN, apteka musi swoje żądania wobec NFZ udokumentować czytelną receptą: w przeciwnym wypadku nie ma podstawy do wypłaty środków.

Ministerstwo Zdrowia miało rozwiązać ten problem, a farmaceuci liczyli na to, że za błędnie wypisane recepty będzie odpowiadał lekarz, który je wystawia.

Tymczasem resort wydał rozporządzenie, które zaleca aptekarzom w przypadku źle wypisanej recepty… żądania od chorych 100 proc. wartości leku. Obawiając się utraty refundacji za wydane leki, aptekarze proponują im wykup leków bez żadnej zniżki albo odsyłają z powrotem do lekarza po poprawnie wypisaną receptę.

Dlatego Śląska Izba Aptekarska zorganizowała akcję wypisywania czytelnych recept dla samej minister zdrowia.

– Wypisało je 7 tysięcy pacjentów. Wkrótce wyślemy je pani minister, a wiadomość o tym także do premiera Donalda Tuska. Mamy nadzieję, że dzięki temu nowe rozporządzenie nie wejdzie w życie w tym kształcie. A przeciwnie, resort w końcu postanowi zmusić lekarzy do większej staranności – wyjaśnia Stanisław Piechula, szef ŚIA.

Więcej na http://www.gazeta.pl

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH