Narodowy Fundusz Zdrowia dokonał analizy substancji czynnych, które generują największe koszty dla płatnika (bez programów terapeutycznych i katalogu chemioterapii).

W rankingu 30 substancji czynnych, na które w ramach refundacji aptecznej  płatnik ponosi największe nakłady, przewodzi olanzapina, leku na schizofrenię.

- Wydajemy na nią w skali roku ponad ćwierć mld zł - powiedział portalowi rynekzdrowia.pl Rafał Zyśk, dyrektor departamentu gospodarki lekami NFZ i zapowiada uszczelnienie preskrypcji oraz refundacji w psychiatrii leków na schizofrenię.

Tak wysokie wydatki na olanzapinę są efektem tego, że choć jest refundowana tylko w schizofrenii, okazała się lekiem skutecznym - a więc i przepisywanym - również w innych zaburzeniach psychicznych.

Dla Funduszu największym problemem jest weryfikacja, czy lek był zaordynowany w schizofrenii czy też w innej chorobie. A jak wiadomo, schizofrenii nie wykryjemy ani w RTG, ani w USG, ani w badaniach krwi. Cała psychiatria jest bardzo trudna do weryfikacji dla kontrolerów Funduszu.

Dyrektor Rafał Zyśk zapowiada przegląd rozwiązań przyjętych w innych krajach i sposobów uszczelnienia systemu refundacji farmakoterapii w zakresie psychiatrii. Planowane są także w tej kwestii rozmowy płatnika z konsultantem krajowym w dziedzinie psychiatrii oraz Ministerstwem Zdrowia.

- Może zasadne byłoby uwzględnienie na wykazach refundacyjnych innych chorób, w których olanzapina jest skuteczna - dodaje Rafał Zyśk.

Drugim obszarem terapeutycznym, w którym ze względu na wysokie nakłady Fundusz podejmie działania uszczelniające system, jest alergologia i leki przeciwastmatyczne.

Zwraca na to uwagę również dr Tadeusz Szuba, prezes Towarzystwa Farmaceutyczno-Ekonomicznego.

- W Polsce astma „stoi“ na drogim salmeterolu długodziałającym. Doszedł jeszcze do niego drogi formoterol. Krótkodziałający tani salbutamol poszedł do kąta. Również pośród nieodzownych przy astmie glukokortykoidów najlepiej nam odpowiada najdroższy fluticason - twierdzi doktor Szuba.

Komentując wydatki NFZ na leki, stwierdza, że błędem jest nadużywanie drobnocząsteczkowych heparyn w lecznictwie ambulatoryjnym (enoxapariny i nadropariny).

- Razem z ordynacją w szpitalach i preskrypcją innych heparyn wydajemy lekkomyślnie na te antykoagulanty pół miliarda złotych rocznie - podaje dr Szuba i zaleca, by przenieść na początek małe heparyny z opłaty ryczałtowej na dopłatę 50 proc.

Jego zdaniem, nie należy się sprzeciwiać rosnącemu spożyciu ramiprilu.

- Obecnie na całym świecie top-prilami są enalapril, lisinopril i ramipril - dodaje, widząc jednak problem w refundacji i nadmiernym zużyciu drogiego preparatu markowego zamiast tańszych generyków.

Podobny problem dr Szuba dostrzega w przypadku diuretyków: - Diuretyki są bardzo potrzebne. Obecnie głównie do kontroli nadciśnienia. Top diuretykami są na całym świecie: hydrochlorothiazid i furosemid. U nas diuretykiem numer jeden jest indapamid o wygórowanej cenie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH