Leki recepturowe: "laickie" interpretacje szkodzą pacjentom

Farmaceuta Wojciech Chmielak skierował do resortu zdrowia, GIF i innych instytucji odpowiadających za sprawy farmacji aptecznej odezwę dotyczącą realizacji recept na leki recepturowe. "Interpretacja przepisów jest pozbawiona realiów aptekarskich" - informuje farmaceuta.

W jego opinii sprawa dotyczy trzech aktów prawnych: ustawy o refundacji leków, rozporządzenia w sprawie recept lekarskich oraz projektu rozporządzenia w sprawie leków, które mogą być traktowane jako surowce farmaceutyczne.

Zgodnie z nowymi przepisami, na lekarzy został nałożony obowiązek podania dokładnego składu leku recepturowego. W poprzednich dekadach lekarze zapisywali leki recepturowe nazwami zwyczajowymi, a aptekarze wykonywali je według swojej najlepszej wiedzy.

Według informacji z Zachodniopomorskiej Izby Aptekarskiej, w niektórych oddziałach Funduszu płatnik odmawia zwrotu refundacji za lek recepturowy wydany pacjentowi ze zniżką, jeśli jest zapisany nazwą zwyczajową. W efekcie zdarzają się przypadki odsyłania pacjentów do lekarzy po prawidłowo zapisany skład leku.

- Doprowadziło to do konfrontacji poglądów między Izbą a NFZ, po której wprost odebrano farmaceutom i lekarzom kompetencje porozumiewania się (za pomocą recepty) tradycyjnymi nazwami leków recepturowych, jak np. rozpowszechniona w zachodniopomorskim "Płukanka Parmy" - informuje Wojciech Chmielak.

Sytuację interpretacyjną skomplikował komunikat ministerstwa zdrowia z 21 marca br. mówiący o tym, że "rozporządzenie dopuszcza, aby lek został przepisany na recepcie pod każdą możliwą nazwą".

- Taką nazwą jest wspomniana "Płukanka Parmy". Lek wprawdzie nie jest ujęty w Farmakopei Polskiej, ale jej skład, nazwa i zastosowanie jest podana w podręczniku „Farmakologia dla studentów stomatologii” Kubikowski P., Chodera A. To tylko pokazuje, że nazwy leków recepturowych, choć nie posiadają kodu EAN, potrafią zdefiniować specyfik w stopniu, w którym lekarz ma pewność, że aptekarz wykona pacjentowi lek o właściwym składzie. Dodajmy, w stopniu, który mieści się w założeniach wspomnianych aktów prawnych - argumentuje farmaceuta.

Aptekarze chcą zwrócić uwagę lekarzy, którzy często operują często samymi nazwami leków, na nałożony na nich obowiązek rozpisywania składu. - Chce się ich przymusić do niepotrzebnego rozpisywania składu, co nie przynosi żadnych praktycznych korzyści ani pacjentowi, ani aptekarzowi, ani NFZ i wynika z "laickiej" interpretacji - dodaje.

Zdaniem farmaceuty, drugą sprawą jest wynikające z braku znajomości tematu - kwestionowanie formy ilościowego zapisywania składu leku recepturowego.

- Wszystkie podręczniki z zakresu receptury mówią o możliwościach zapisu w formie ułamków, proporcji, procentów, promili itp. Podczas gdy ostatnie wytyczne zachodniopomorskiego płatnika podane do wiadomości aptek kwestionują - de facto - czysto matematyczno formalne, lecz wciąż tożsame zapisy tej samej ilości - ocenia Chmielak.

Więcej: http://katowice.oia.pl/

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH