W Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie trwa kontrola, która ma przynieść odpowiedź na pytania: kto powinien płacić za leczenie onkologiczne, podczas którego testowana jest skuteczność nowej terapii? Firmy produkujące innowacyjne leki czy NFZ?

Kontrolę prowadzi  Najwyższa Izba Kontroli z pomocą ABW i Funduszu. Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ otrzymał listę 20 badań klinicznych nowych leków i wyrobów medycznych. Czeka teraz na dane osobowe  pacjentów uczestniczących w badaniach, by następnie sprawdzać prawidłowość rozliczenia każdego z nich - podaje Gazeta Wyborcza.

Ze wszystkich badań prowadzonych w latach 2006-2008 w Szpitalu Uniwersyteckim do kontroli wytypowano chorych uczestniczących w 20 badaniach: trzech prowadzonych przez prof. Tomasza Macha z Oddziału Gastroenterologii, Hepatologii i Chorób Zakaźnych, czterech prowadzonych przez dr. hab. Dariusza Dudka, szefa Samodzielnej Pracowni Zakładu Hemodynamiki i Angiografii, pięciu nadzorowanych przez prof. Kalinę Kawecką-Jaszcz z I Kliniki Kardiologii i Nadciśnienia, ośmiu prowadzonych przez prof. Aleksandra Skotnickiego, szefa uniwersyteckiej hematologii.

- Zostaliśmy poinformowani przez NIK o kontroli szpitali akademickich, analizującej koszty leczenia pacjentów włączonych do badań klinicznych. W jej ramach mamy zidentyfikować ewentualne nieprawidłowości i określić, czy nie nastąpiła podwójna refundacja leczenia pacjentów: ze środków NFZ oraz z programów badawczych - mówi na łamach Gazecie Wyborczej Barbara Bulanowska, dyrektor Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Krakowie.

Zdaniem NFZ szpitale powinny mieć czytelne i jasne zasady rozliczania badań: terapie nimi objęte powinny być w sposób jednoznaczny oddzielone od świadczeń wykonywanych w ramach środków publicznych.

- Ten podział musi mieć odzwierciedlenie w dokumentacji medycznej pacjenta, a co za tym idzie - funkcje naukowo-badawcze szpitala powinny być bezwzględnie oddzielone od leczenia w ramach kontraktu z nami - dodaje dyrektor Bulanowska.

Nieoficjalnie wiadomo, że Fundusz będzie żądał zwrotu pieniędzy od szpitali za każdego chorego, którego leczenie powinna opłacić firma, a nie zrobiła tego - obecnie firmy zlecające badania żerują na publicznych pieniądzach - pisze GW.

Dla lekarzy sprawa nie jest taka oczywista.

- To właśnie dzięki badaniom klinicznym pacjentom hematologii podajemy najnowocześniejsze leki, a polska medycyna stała się europejską - tłumaczy prof. Aleksander Skotnicki. ordynator Kliniki Hematologii. - Dzięki tym programom SU dostał najnowocześniejsze leki za mniej więcej 3 mln zł, co pozwoliło leczyć nowocześnie, nie wydając na nie ani złotówki. Te leki trafiają do Polski dzięki pracy i zaangażowaniu lekarzy, bo badania kliniczne to też olbrzymia sprawozdawczość, którą musimy wykonywać.

Prof. Andrzej Górski, wiceprezes PAN, poinformował ostatnio, że zna przypadki, iż lekarzowi firma płaci 10 tys. euro za każdego pacjenta wciągniętego do badań, a szpital dostał 100 euro. To - pisze GW - przykład ilustrujący skalę zjawiska i powód, dla którego do tej kontroli zmobilizowano trzy instytucje, w tym służby.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH