Żaden alkoholik nie wydłubie już sobie spod skóry esperalu. Polfa skończyła produkować jedyną zarejestrowaną w kraju wszywkę. Lekarze, którzy wszczepiali ją swoim pacjentom, pomstują na bezduszną firmę. Inni cieszą się, że to koniec mitu. - Esperal nigdy nikogo nie uleczył - twierdzą.

Kiedyś o "zaszyciu" kogoś mógł zdecydować sąd: jeśli kierował alkoholika na przymusowe leczenie, a ten się od niego migał, wszczepiano mu esperal bez jego zgody, najczęściej na plecach, żeby przypadkiem sam nie mógł go sobie wydłubać. Dzięki temu miał nie pić 8-12 miesięcy. Ze strachu. - Nie pij, bo umrzesz! - grzmieli lekarze. Według nich esperal tak zaburzał metabolizm alkoholu w organizmie, że picie po wszyciu kapsułek mogło skończyć się śmiercią. To była jednak wersja, której nie wszyscy dawali wiarę. Wielu lansowało teorię, że wszywka tylko potęguje kaca.

- Prawda jest taka, że z wszywką czy bez i tak można się śmiertelnie zatruć alkoholem - mówi Gazecie Wyborczej Zbigniew Rusek, od 20 lat trzeźwy alkoholik i szef Ośrodka Edukacji, Profilaktyki i Terapii Uzależnień "Droga" w Dąbrowie Górniczej. Sam nigdy esperalem nie próbował sobie pomóc. Nie wierzy w jego skuteczność, bo alkoholik, jak każdy uzależniony, za wszelką cenę będzie próbował wrócić do nałogu.

Jak każdy alkoholik zna za to dziesiątki historii o tym, jak ludzie radzili sobie z wszywką. Jedni wydłubywali esperal nożem albo widelcem. Bolało, ale potem już człowiek się nie bał. Inni czekali przepisowe osiem miesięcy, by wreszcie znów bezpiecznie zajrzeć do kieliszka. - Pili wtedy na umór przez kilka dni, a potem znowu robili sobie wszywkę - mówi Rusek. Jeszcze inni, już po miesiącu od wszycia kapsułek małymi dawkami przyzwyczajali organizm do alkoholu. Po kilku tygodniach, esperal nie znaczył już dla nich nic.

Produkcja esperalu skończyła się kilka lat temu. Jednak potocznie, na forach internetowych, w reklamach prywatnych gabinetów i ośrodków odwykowych esperalem do dziś nazywa się każdą wszywkę. Teraz przyszedł jednak koniec ostatniej z nich - Disulfiramu. To chemiczna, a zarazem handlowa nazwa leku produkowanego przez Polfę Warszawa. Kilka tygodni temu firma oficjalnie poinformowała, że rezygnuje z jego produkcji. Powód: nakłady na konieczne unowocześnienie linii produkcyjnej byłyby zbyt wysokie. - Nie wykluczamy, że kiedyś wznowimy produkcję, ale dziś nie da się określić, kiedy się to może stać - mówi Tomasz Trela, z Polfy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH