Każdy może wprowadzić suplement na rynek. NIK się sprzeciwia Raport NIK o suplementach diety wywołał lawinę komentarzy. Fot. Archiwum

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat rynku suplementów diety wywołał lawinę komentarzy. Uwagi kontrolerów były kierowane przede wszystkim pod adresem GIS. Dostało się też resortowi zdrowia. Co takiego w nim było, że spotkał się z tak mocną reakcją?

Najpoważniejsze zastrzeżenia NIK dotyczyły braku przepisów, które dostatecznie chroniłyby konsumentów w zakresie wprowadzania suplementów do obrotu, a potem nadzoru nad nimi, co prowadzi do sprzedaży preparatów zawierających niedozwolone, szkodliwe dla zdrowia składniki: bakterie chorobotwórcze, substancje zakazane z listy psychoaktywnych, czy stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, czyli działające jak narkotyki.

W obecnym stanie prawnym każdy może wprowadzić suplement na rynek, deklarując jedynie jego skład organom sanitarnym w drodze tzw. notyfikacji. To powoduje, że wiele suplementów nie wykazuje cech deklarowanych przez producentów, a szansa, że preparat zostanie zbadany jest statystycznie niewielka. Skala rynku przekracza aktualne możliwości kontrolne Inspekcji Sanitarnej - w 2016 roku było ok. 600 notyfikacji, zaś inspektorów zajmujących się m.in. przyjmowaniem i rozpatrywaniem powiadomień jest tylko siedmiu.

Czytaj także: HCC 2017: sesja "Pacjencie, suplement diety nie jest lekiem"

Nawet jeśli preparat trafi pod lupę inspektorów, sama procedura weryfikacji zgłoszenia odbywa się z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Jeszcze dłużej trwają postępowania wyjaśniające, co oznacza, że wycofanie szkodliwego produktu trwa latami, a kary nakładane na nieuczciwych przedsiębiorców są symboliczne. Dodatkowo, obok legalnego rynku notyfikowanych suplementów diety istnieje szara strefa z preparatami, których wprowadzenia na rynek nikt nie zgłasza. W takiej sytuacji ochrona konsumentów jest fikcją.

Unijne regulacje
NIK koncentruje się w raporcie w dużej mierze na nadzorze nad tym rynkiem. Stąd uwagi były kierowane przede wszystkim pod adresem GIS. "Organy państwowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo stosowania tych produktów nierzetelnie realizowały zadania związane z wprowadzaniem ich po raz pierwszy do obrotu. Nieskuteczny był także nadzór nad jakością zdrowotną suplementów diety, również w niedostatecznym zakresie prowadzono edukację żywieniową dotyczącą tych produktów" - ocenił NIK.

Wezwany do tablicy GIS uznał, że NIK wyszedł z błędnego przekonania, że suplementy - tak jak leki - przechodzą proces rejestracji. - Takiego pojęcia jak dopuszczanie suplementów do obrotu nie ma. Suplementy nie są lekami, zatem podlegają jedynie procedurze notyfikacji - powiadomieniu o zamiarze sprzedaży, a nie rejestracji.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH