Młody mężczyzna kupił w słupskiej aptece przeciwbólowy i przeciwgorączkowy lek dla swojego 8-tygodniowego dziecka. Farmaceutka dopiero po chwili zorientowała się, że wydała lek w dawce dla osoby dorosłej, a nie dla dziecka. Sięgnęła za telefon i powiadomiła policję... We wszystkich redakcjach słupskich mediów rozdzwoniły się telefony, a na ulice wyszło kilkudziesięciu policjantów, poszukujących mężczyzny, który kupował lek.

Wiedzieli, że młody ojciec miał 30-36 lat, był ubrany w ciemną kurtkę i miał ciemne włosy.

- Prosimy wszystkich o pomoc w odnalezieniu i powiadomieniu rodziny, aby nie podawała tego środka dziecku - alarmował Jacek Bujarski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.

Paracetamol to najpopularniejszy środek przeciwbólowy nie tylko w Polsce. Jest jednym z grupy leków, które w ostatnich latach stały się bardzo popularne i są dostępne bez recepty, wszechobecne w hipermarketach, kioskach, sklepach czy na stacjach benzynowych. Z jednej strony łatwość dostępu do leku umożliwia nabycie go o każdej porze dnia i nocy, z drugiej strony wiąże się to z ryzykiem szkodliwego dla zdrowia jego przedawkowania.

Skutkiem ubocznym działania paracetamolu jest - przy zbyt długim stosowaniu leku lub podawaniu go w zbyt dużych dawkach - możliwość szkodliwego oddziaływania na wątrobę, czyli hepatotoksyczność. Słupscy pediatrzy na wieść o tym, że niemowlę może otrzymać tak ogromną dawkę środka przeciwbólowego, stwierdzili jednoznacznie, że dziecko powinno natychmiast trafić do szpitala.

Poszukiwania mężczyzny, który kupił lek  trwały przez cały wieczór oraz całą noc. Zakończyły się sukcesem.

– Ustalenie tożsamości mężczyzny było możliwe dzięki kilkunastogodzinnej pracy kilkudziesięciu policjantów - mówi Bujarski. – Po otrzymaniu informacji o pomyłce w sprzedaży leku podjęli natychmiast intensywne działania. Wytypowaliśmy ponad 200 adresów, gdzie można by ewentualnie odnaleźć mężczyznę i jego dziecko. Nasi funkcjonariusze po kolei sprawdzali te adresy, a media podawały odpowiednie komunikaty.

Policjanci, mając zdjęcie poszukiwanego ojca uzyskane z zapisu monitoringu, chodząc od mieszkania do mieszkania i od zakładu pracy do zakładu pracy ustalali, kto jest na zdjęciu. W jednym z zakładów pracy mężczyzna został rozpoznany. Rzeczywiście - to on kupił lek, ale jego dziecko go nie dostało.

– Odruchowo spojrzałam na opakowanie i na ulotkę tego leku - mówi Joanna Kogut, mama niemowlęcia. – Robię tak zawsze, gdy mam do czynienia z lekiem, którego nie stosowałam. Na ulotce przeczytałam, że jest to środek dla osób dorosłych, więc oczywiście dziecku go nie podałam. Bardzo cieszę się, że policja włączyła się w akcję poszukiwawczą i że tak szybko i sprawnie to poszło. Jestem pełna podziwu dla nich, że znaleźli mojego męża, a także dla apteki, że sama wystąpiła z poszukiwaniem nas.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH