RZX/Rynek Zdrowia | 22-03-2019 13:42

Dostęp do medycznej marihuany zbyt zależny od lekarskiej etyki?

Regulacja powinna określać listę chorób, przy leczeniu których można stosować konopie. Zostawiono to w gestii lekarzy. To od etyki lekarskiej zależy, czy będzie używana w celach rekreacyjnych, czy leczniczych - zauważa Michał Kidawa z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Fot. Archiwum

Część specjalistów wskazuje, że wypaczona została idea stosowania marihuany leczniczej. Dorota Gudaniec, która aktywnie walczyła o wprowadzenie konopi leczniczych i jest matką pierwszego w Polsce pacjenta leczonego legalnie w ten sposób, zaznacza, że nikt nie nadzoruje jakości produktów i tego, komu są one w rzeczywistości oferowane. - Wiele sklepów z nimi działa online, przez co łatwy dostęp do nich mają nieletni - zauważa.

Interia.pl cytuje opinię jednego z kierowników stołecznych aptek, który wskazuje, że większość farmaceutów nie została przeszkolona z tego, jak wydawać medyczną marihuanę. Tłumaczy, że preparat muszą sprzedać każdemu, kto przyniesie receptę i mogą jedynie sprawdzić, czy ta nie jest sfałszowana. Nie weryfikują natomiast, czy na pewno została wypisana w celach leczniczych.

"Zgodnie z prawem marihuanę może przepisać każdy lekarz z wyjątkiem weterynarza. I to w każdym wskazaniu. To on ustala dawkowanie. Nie byłoby być może problemu, gdyby nie fakt, że to na polski rynek trafił preparat o najwyższym możliwym stężeniu tzw. THC (19 proc.)" - czytamy w portalu.

Jak jednak argumentuje w "Dzienniku Gazecie Prawnej" kanadyjska spółka Spectrum Cannabis, która sprowadza susz do Polski, produkt o takim stężeniu ma najszersze zastosowanie i nadaje się do leczenia wszelkiego rodzaju bólów. Spółka wskazuje, że w Niemczech 60 proc. pacjentów korzysta z tej odmiany suszu. Zapowiada jednak, że w ciągu kilku najbliższych tygodni złoży wniosek o rejestrację produktu o stężeniu 10 proc. THC i 9 proc. CBD.

"Źle przygotowane przepisy spowodowały, że - pomimo konserwatyzmu państwa - tylnymi drzwiami wprowadzono dostęp do miękkich narkotyków. Całkowicie legalnie można je kupić w aptece" - konstatuje DGP.