Dlaczego grupy limitowe? Bo ratują budżet płatnika

"Z pokorą przyjmujemy funkcjonowanie systemu grup limitowych. Wiemy, że praca nad nimi nigdy nie będzie dokończona. Zawsze będzie można coś zmienić. Ale docierające do nas opinie wskazują, że ten mechanizm jest odbierany pozytywnie. Oczywiście zawsze znajdą się takie konfiguracje leków, które przy zmianie limitu spowodują czasowe problemy. Ale odwrotu od systemu, który wymusza racjonalne działania, nie ma". Tak funkcjonowanie systemu grup limitowych w Polsce ocenił Michał Czarnogórski, członek Komisji Ekonomicznej, podczas niedawnej konferencji Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego.

Ustawa refundacyjna wprowadziła mechanizm polegający na łączeniu leków o podobnym mechanizmie działania, ale różnych substancjach czynnych, drodze podania czy występowania działań niepożądanych w ramach jednej grupy. W takich grupach limity dopłat ustanowione są na najtańszym leku.

Zasadniczo jest to zmiana na korzyść pacjenta, gdyż pozwala na obniżenie ceny leku i poziomu odpłatności. Nietrudno było jednak zaobserwować, że pewne konfiguracje leków w grupach przyniosły odwrotny skutek dla chorego.

W sytuacjach, gdy dochodzi do połączenia w jedną grupę limitową leków o różnych substancjach czynnych, z uzależnieniem limitu dopłat od dziennych dawek (DDD), zmiana limitu w danej grupie mogła powodować gwałtowny wzrost odpłatności dla pacjenta i ograniczenie w stosowaniu części leków.

Jumbo grupy do weryfikacji

Rozwiązanie było najbardziej niekorzystne dla pacjentów rozpoczynających terapię i zaczynających od niższych dawek oraz tych, którzy mieli wskazania medyczne do stosowania danego leku.

Krytyce poddawane były również tzw. jumbo groups. Już w założeniach do ustawy znalazła się zasada tworzenia tych szerokich grup limitowych (stąd nazwa) uwzględniających przede wszystkim wskazania terapeutyczne zawarte w Charakterystykach Produktów Leczniczych, a nie jak dotychczas, w oparciu o substancję czynną. Jednak jak wskazali autorzy raportu "Do trzech razy sztuka. Ustawa refundacyjna po publikacji trzech pierwszych wykazów" (Baker McKenzie, PWC, Centrum Adama Smitha), tworzenie jumbo groups uniemożliwia pacjentom dostęp do leków, które nominalnie są bezpłatne. Postulowano znaczne zawężenie grup limitowych.

Dodatkowo konstrukcja niektórych grup limitowych opartych na różnych substancjach czynnych utrudnia ich wymienność.

- Powinna nastąpić weryfikacja pewnych grup limitowych. W trakcie analizy okazało się, że w części z nich nie wszystkie leki mogą być względem siebie wymienne - przypomina Jerzy Gryglewicz, ekspert rynku medycznego, wykładowca Uczelni Łazarskiego.

Resort zdrowia zdaje sobie sprawę z nie do końca sprawdzających się konfiguracji leków w pewnych grupach limitowych i zapowiada weryfikację tego obszaru w trakcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. Jednocześnie podtrzymuje ocenę, że system grup sprawdza się i jest jedną z najbardziej racjonalnych metod gospodarowania pieniędzmi płatnika.

Płacimy za leki wnoszące faktyczną wartość

- Niektóre grupy zawierają leki o odmiennych substancjach czynnych, jednak ich mechanizm działania, wskazania, bezpieczeństwo stosowania, a co za tym idzie ich rzeczywista przydatność terapeutyczna praktycznie nie różnią się na tyle istotnie, żeby pozwalać na to, aby system refundacyjny płacił za nie tak, jak za leki wnoszące autentycznie nową wartość do terapii - stwierdza Michał Czarnogórski.

Przypomina, że pod względem budowy chemicznej każda nowa cząsteczka różniąca się choćby jednym atomem wodoru jest już inną cząsteczką.

- To co różni je od leków innowacyjnych, zasługujących na odrębną grupę limitową, to brak nowego punktu uchwytu, nowego mechanizmu działania, a co za tym idzie - brak istotnego postępu wnoszonego do terapii. Tymczasem ich cena, szczególnie za leki obecne na rynku od niedawna, znacznie odbiega od ich faktycznej wartości.

Ekspert Komisji Ekonomicznej nie ukrywa, że powodem wprowadzenia grup limitowych są finanse.

 - Głównym powodem jest racjonalizacja wydatków. Ceny leków oryginalnych są wysokie i daleko odbiegają od faktycznych kosztów produkcji - mówi dr Czarnogórski, przywołując skrajne przykłady z rynku amerykańskiego dotyczące różnic między cenami niektórych leków generycznych i oryginalnych w stosunku do cen ich substancji czynnych, które można kupić na wolnym rynku.

Przykładowo: tabletka zawierająca 20 miligramów generycznej atorwastatyny może kosztować 46 razy więcej niż 20 miligramów atorwastatyny kupionej w tabletce. 10 miligramów amlodypiny zamkniętej w tabletce kosztuje 1344 razy więcej niż ta sama ilość amlodypiny w postaci substancji czynnej.

- Daleki jestem od twierdzenia, że cena leku musi być niewiele większa od ceny substancji czynnej, ale skala tej wielokrotności cenowej jest olbrzymia. Te przykłady powinny dać do zrozumienia, że przestrzeń, która istnieje pomiędzy cenami, z którymi oficjalnie spotykają się systemy refundacyjne, a które mogą być modyfikowane w procesie negocjacji, poprzez m.in. skutecznie tworzenie grup limitowych, jest ogromna - podsumował Czarnogórski.

ATC jest wskazówką

Przy tworzeniu i modyfikowaniu grup limitowych członkowie Komisji Ekonomicznej korzystają z własnej wiedzy, dostępnej literatury, źródeł o charakterze marketingowym i rynkowym, a także opierają się na opiniach Rady Przejrzystości AOTM. Cennym narzędziem jest zapoznawanie się z klasyfikacją anatomiczno-terapeutyczno-chemiczną (ATC).

- Ta klasyfikacja oferuje bardzo racjonalne podejście i w wielu przypadkach grupowanie leków według kodów ATC jest wskazówką, która pozwala na udzielenie odpowiedzi czy dane leki mogą kandydować do wspólnej grupy limitowej - mówił członek KE, podając przykłady takich udanych konfiguracji leków: statyny, inhibitory aromatazy stosowane w leczeniu hormonozależnych nowotworów piersi, wziewne kortykosteroidy czy inhibitory konwertazy angiotensyny.

- W przypadku tych ostatnich pytano nas, dlaczego w jednej grupie znalazły się produkty jednoskładnikowe i złożone. Doszliśmy do wniosku, że z analizy pewnych tendencji rynkowych wynika jednoznacznie, że producenci leków zwłaszcza tych w połączeniu inhibitor konwertazy - diuretyk tiazydowy stosują politykę "płaskich cen". Obecność hydrochlorotiazydu, substancji bardzo taniej i łatwo dostępnej, nie wpływa na cenę leku. Dlatego uważamy, że leki jedno- lub wieloskładnikowe w tych samych wskazaniach mogą być limitowane przez tą samą grupę.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH