Chociaż Polska wydaje na refundację leków 7 mld rocznie, państwo nie ma wpływu na to, jakie specyfiki są u nas sprzedawane.

Gdy na początku br. Jelfa wstrzymała produkcję izoniazydu, antybiotyku na gruźlicę, chorzy stracili dostęp do leku. Prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż, konsultant krajowy ds. gruźlicy ocenia obecnie, że choć sytuacja nadal jest trudna, to jednak nie aż tak trudna, jak jeszcze kilka tygodni temu. - Do Polski na indywidualne zamówienia sprowadzany jest izoniazyd z zagranicy. Spadła też jego cena: chorzy nie płacą już 60 zł, ale 3,20 zł. Ale nim producent przerwał wytwarzanie, lek był bezpłatny. I tak powinno zostać, bo leczenie gruźlicy jest obowiązkowe - mówi konsultant Rzeczpospolitej.

Nie ukrywa jednak, że dotarcie przez pacjenta do leku po niższej cenie nadal nie łatwe. Choć porocedura i tak jest uproszczona: przesyłaniem dokumentów zajmują się lekarze. Gdyby ten obowiązek przerzucić na pacjentów, część zrezygnowałaby z leczenia. Wielu z nich to np. bezdomni. A szans na wpisanie specyfiku na listę leków refundowanych nie ma. Jego producent nie wystąpi z takim wnioskiem, bo produkcja leku na gruźlicę jest nieopłacalna. Farmaceutyk jest tani, a chorych niewielu. W Polsce to około 8 tysięcy osób.

Chociaż Polska wydaje na refundację leków 7 mld rocznie, państwo nie ma wpływu na to, jakie specyfiki są u nas sprzedawane.

– Nasze prawo farmaceutyczne jest zgodne z unijnym, które mówi, że to producent ubiega się o refundację. Nie musi też uprzedzać, że wycofuje się z wytwarzania jakiegoś leku. Może wysłać informację do urzędu dwa miesiące po przerwaniu produkcji! Prawo farmaceutyczne w Unii było tworzone pod dużym naciskiem firm. Najlepszy dowód, że nawet w sytuacji kryzysowej nie wolno nam sprowadzić leku spoza UE – wyjaśnia w wywiadzie na łamach Rzeczpospolitej prof. Roszkowski-Śliż.

Podkreśla także, że środowiska naukowe niewiele mogą tu zdziałać. Ich pozycja jest o wiele słabsza niż koncernów farmaceutycznych. Na świecie zdarzało się wprawdzie, że państwo wymuszało coś na firmach: w USA rząd zagroził, że naruszy ochronę patentową, jeśli firma nie obniży ceny leku na wąglika. Lepsze ceny leku na AIDS udało się wynegocjować w RPA. Ale tam sytuacja była trochę inna: lek był na rynku, tylko drogi. W takiej sytuacji jak w Polsce, gdy leku nie ma, a jego produkcja jest mało opłacalna, państwo jest  bezsilne i może tylko odwoływać się do etyki firm.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH