Perspektywa
Trudno oprzeć się wrażeniu, że rynek diagnostyki laboratoryjnej jest ciągle na zakręcie. Można jednak spodziewać się rozwoju tego rynku i wzrostu nakładów na badania. Wiele wskazuje na to, że wygrają mocne koncerny tworzące sieci, ale pozostanie miejsce, choć trudno przewidzieć, jak duże, również dla mniejszych laboratoriów, które będą działały wedle wszelkich przyjętych dla tej branży standardów.
Zatem można spodziewać się normalnej gry rynkowej, która przyniesie korzyści dla pacjenta. Jednak przed koncentracją raczej nie ma ucieczki. Wystarczy przyjrzeć się modelowi diagnostyki laboratoryjnej na świecie. W Stanach Zjednoczonych jest kilka wielkich laboratoriów - fabryk z alejami wielkich maszyn, w pełni zautomatyzowanych, informatycznie kontrolowanych. Próbki są dowożone samolotami. W Europie także dominują sieci laboratoriów. W Niemczech jest ich 4-5 działających według takich samych zasad: efektu skali, przyjętych standardów, procedur oraz rachunku ekonomicznego.
Pacjent wybiera
Jak szacują specjaliści, na blisko 800 szpitali w Polsce - ok. 60 zdecydowało się na outsourcing badań laboratoryjnych. Szczególnie dobrze rozwija się segment badań business to business, czyli usług wykonywanych przez sieci laboratoriów dla placówek, które nie mają kontraktów z NFZ. To dowód na zniechęcenie części pacjentów do publicznej służby zdrowia i szukanie pomocy na prywatnym rynku usług medycznych.
Hiszpania: nie usunął ciąży, więc zapłaci alimenty