Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych (KIDL) domaga się podjęcia stanowczych działań ws. naruszenia prawa w postępowaniu konkursowym na wykonywanie badań laboratoryjnych dla pacjentów Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich. Konkurs wygrało odległe laboratorium sieciowe; zaproponowało niższą cenę niż sąsiadująca z lecznicą mniejsza jednostka.
To czy leczenie pacjenta będzie odpowiednie i przede wszystkim skuteczne w dużej mierze zależy od dobrej diagnostyki. Jednak w Polsce, w wielu przypadkach, objawy i symptomy zewnętrzne są jedynym wskazaniem do podjęcia terapii, a badania diagnostyczne wykonuje się niezbyt często. Tymczasem diagnostyka laboratoryjna dostarcza 60-90 proc. wszystkich informacji potrzebnych do podjęcia decyzji o sposobie leczenia pacjenta. Jednak diagnozowanie kosztuje, a dyrektorzy placówek medycznych zwykle nie mają pieniędzy.
O dużych i małych laboratoriach, kontroli jakości badań i problemach środowiska diagnostów rozmawiamy z Elżbietą Puacz*, nowym prezesem Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.
Od 2011 roku wszystkie szpitale muszą mieć laboratoria przy oddziałach intensywnej terapii. Aby spełnić ten wymóg, jedna z lecznic ogłosiła, że będzie zlecała badania diagnostyczne temu, kto zaadaptuje na potrzeby laboratorium nieużywany szpitalny basen kąpielowy przy takim oddziale.
Outsourcing w ochronie zdrowia wciąż ma tylu zwolenników co i przeciwników, zwłaszcza jeśli dotyczy usług medycznych takich jak diagnostyka laboratoryjna. Tu zdania są szczególnie podzielone. Dyrektorzy szpitali będący zwolennikami outsourcingu uważają, że kierowane przez nich placówki powinny się skupić na leczeniu, dlatego usługi niemedyczne rozsądnie jest przekazać firmom zewnętrznym.
W poniedziałek (12 kwietnia) grupa 37 rosyjskich śledczych oraz 45 kryminologów przy udziale polskich ekspertów medycyny sądowej rozpoczęła procedurę identyfikacji ciał ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Minister Ewa Kopacz po wstępnych oględzinach informowała, że 14 ciał jest na tyle dobrze zachowanych, iż identyfikacja może odbyć się bez problemu.
Laboratoria działające poza wielkimi sieciami podjęły rzuconą przez potentatów rękawicę. Przyjęły również - każde na swoją miarę - efekt skali. Panuje bowiem powszechne przekonanie, że tylko właśnie ów efekt dużej skali i wykonywanie 2-3 milionów badań rocznie gwarantuje laboratorium diagnostycznemu odpowiednią rentowność i zysk pozwalający na inwestycje. Zdarza się jednak, że przy mniejszej skali badań, ale zachowaniu szerokiego ich zakresu i wyposażeniu laboratorium w nowoczesny sprzęt, zakład wychodzi na swoje i nie liczy strat. I to bez względu na status prawny - publiczny czy niepubliczny.
Szpitale najczęściej sięgają po outsourcing, gdy zaniedbane szpitalne laboratoria, nie spełniające standardów, wymagają inwestycji, co w przypadku średniej wielkości laboratorium oznacza wydatek miliona złotych. Propozycja umowy z firmą outsourcingową, obiecującą przynajmniej kilkunastoprocentowe oszczędności w skali roku, bywa dla nich nie do odrzucenia.
zobacz inne>
zobacz inne >