– Mamy do czynienia z organizmem rosnącym, szybko się zmieniającym, co ma także znaczenie. Podaje się innego rodzaju leki, częściej stosowana jest terapia płynowa. Bardzo ważne jest także uwzględnienie aspektu psychicznego po tak wielkim wstrząsie – podkreśla szef krakowskiego Dziecięcego Centrum Oparzeniowego.
Wycena z sufitu
Skuteczne leczenie oparzeń u dzieci pozostaje przy tym drogie.
– Trudno wytłumaczyć urzędnikom, że np. nowoczesny środek wymaga zainwestowania większej kwoty, ale w dłuższej perspektywie zwraca się dzięki mniejszemu zużyciu i krótszej hospitalizacji. W rezultacie mamy dość dużą rozbieżność, jak tego typu procedury są wyceniane przez NFZ a jakie są koszty. Może się nawet zdarzyć, że wyjątkowo ciężki przypadek oparzenia i długotrwałe leczenie może zagrozić finansowej stabilności kilkułóżkowego oddziału – opisuje Jacek Puchała.
Według lekarza, najważniejsze jest więc doszacowanie procedury, a także stały dopływ środków, pozwalających na rozsądne planowanie i zaopatrywanie jednostki.
Zdaniem dr Stanisława Paradowskiego, generalnie finanse samodzielnego pododdziału leczenia oparzeń i tak nie będą się bilansowały. Lepiej może być jedynie w połączeniu z oddziałem chirurgii. Co nie przekreśla tego, że powinno istnieć więcej takich ośrodków.Lekarz postuluje więc: nawet więcej: każdy oddział chirurgii dziecięcej powinien mieć możliwość izolacji i leczenia w aseptycznych warunkach ciężko poparzonych dzieci.
Hiszpania: nie usunął ciąży, więc zapłaci alimenty