London Women's Clinic jesienią przeprowadzi testy na co najmniej 90 ochotniczkach. Według wstępnych badań naukowców amerykańskich procedura, której celem jest zidentyfikowanie zarodków o największych szansach na przeżycie po przeniesieniu do organizmu kobiety, może dać 80 proc. skuteczności zapłodnień metodą in vitro, czyli ponad dwa razy większą od obecnej brytyjskiej średniej. Wokół sprawy nie brakuje jednak kontrowersji. Ich przyczyną jest brak przekonujących dowodów klinicznych na skuteczność testu.

Przewidywane wyniki stoją na razie pod znakiem zapytania, ponieważ nie porównano ich z grupą kontrolną. Nowy program powinien rozstrzygnąć tę kwestię, zostanie bowiem przeprowadzony metodą podwójnie ślepej próby z grupą kontrolną, zgodnie z zasadami obowiązującymi w badaniach medycznych - pisze dziennik Polska.

Dagan Wells z oksfordzkiego laboratorium Reprogenetics, który pokieruje brytyjskim programem zwraca też uwagę, że badania kliniczne są bardzo istotne z punktu widzenia powszechnej dostępności testów jakości zarodków.

Proponowana procedura polega na sprawdzeniu, czy w zarodkach nie ma anomalii chromosomowych zwanych aneuploidalnymi, które są częstą przyczyną bezpłodności i poronień. Ponad połowa zarodków to aneuploidy, czyli organizmy zawierające za dużo lub za mało chromosomów. Większość z nich nie zagnieżdża się w macicy, a u tych, które przeżyją, mogą się rozwinąć uwarunkowane dziedzicznie choroby (np. zespół Downa).

Przedimplantacyjne testy genetyczne na aneuploidię wprawdzie istnieją, ale są traktowane ze sporą dozą nieufności. Nie ma dowodów na to, że pomagają kobietom zajść w ciążę. Z niektórych badań wynika nawet, że mogą być szkodliwe. Brytyjskie Towarzystwo Leczenia Bezpłodności zaleca, żeby proponować je tylko w próbach klinicznych.

Tymczasem, jak podaje Polska, w badaniach londyńskich sprawdzona zostanie nowa technika zwana porównawczą hybrydyzacją genomową (CGH), uchodząca za bardziej wiarygodną, ponieważ porównywane są wszystkie 23 pary chromosomów, a nie jedynie dziesięć, jak w starszych metodach. Ponadto test CGH jest przeprowadzany w fazie blastocysty złożonej ze 100-150 komórek, co pozwala pobrać więcej komórek do analizy genetycznej.

Na czas testu blastocysty muszą być zamrażane. Stało się to możliwe dzięki nowej technice mrożenia zwanej witryfikacją: łatwiej jest bez uszkodzeń odmrozić zarodki przed ich wszczepieniem do macicy.

Z powodu restrykcyjnego prawa tyczącego się sztucznego zapłodnienia w niektórych krajach Europy w szpitalach zagranicznych poddaje się rocznie zabiegom in vitro 80 proc. bezpłodnych, ale zdecydowanych na własne dziecko Niemek, 70 proc. Włoszek, 75 proc. Francuzek i 60 proc. Brytyjek. Tylko w ciągu miesiąca do klinik w sześciu wymienionych wcześniej krajach przyjęto 1230 pacjentek. Najwięcej z Włoch (31,8 proc.), Niemiec (14,4 proc.), Holandii (12,1 proc.) oraz Francji (8,7 proc.).

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

  • MSD

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH