Przełomowa metoda hodowli komórek macierzystych to oszustwo?

Krew plus kwas równa się komórki macierzyste - tak miał wyglądać przepis na przełomową metodę hodowli komórek macierzystych. W styczniu informacje o odkryciu podały media na całym świecie. Okazuje się jednak, że jego autorka - dr Haruko Obokata z Japonii - najprawdopodobniej dopuściła się oszustwa.

Od lat trwa wyścig kto wymyśli najprostszy i najbezpieczniejszy sposób pozyskania i wykorzystania komórek macierzystych. Klasyczne metody otrzymywania tych komórek - z zarodka - od zawsze wzbudzały kontrowersje i protesty, ponieważ ich pobranie kończy się śmiercią zarodka. Szukano zatem alternatywy - informuje Gazeta Wyborcza.

Kilka lat temu udowodniono, że za pomocą czterech genów można cofnąć komórki skóry do stadium, w którym mają one zdolności zarodkowych komórek macierzystych. Nazwano je indukowanymi komórkami pluripotencjalnymi - komórkami iPS. Dr Haruko Obokata twierdziła, że znalazła inny sposób.

Miała ona wykorzystać znane z przyrody zjawisko polegające na tym, że komórki wielu roślin posiadają zdolność cofania się, pod wpływem np. zranienia, do stadium, w którym są w stanie ponownie dać początek niemal wszystkim budującym tę roślinę strukturom. Powstało pytanie: czy to samo możliwe jest w świecie zwierząt? Obokata uznała, że tak.

Badaczka poddawała mysie komórki krwi działaniu potencjalnie szkodliwych czynników. Były to zarówno urazy mechaniczne, jak i ograniczony dostęp tlenu. Najskuteczniejsze okazało się umieszczanie komórek w środowisku kwasowym. Miały one wtedy cofać się do stadium, w którym nabierały cech zarodkowych komórek macierzystych. Cały proces nazwano STAP, czyli uzyskanie pod wpływem bodźca stanu pluripotencji.

By sprawdzić skuteczność metody, naukowcy mieli wszczepić nowe komórki do zarodka myszy. Dzięki temu, że świeciły one na zielono (wskutek manipulacji genetycznych), badacze zauważyli (tak przynajmniej twierdzili), iż w krótkim czasie cofnięte w czasie komórki wbudowały się w prawie wszystkie tkanki i narządy mysiego zarodka.

Nie wiadomo na razie, czy wszystkie etapy eksperymentu Obokaty były oszustwem, czy tylko ich część. Zarzucono jej m.in., że wykorzystała te same zdjęcia i ilustracje, których swojego czasu użyła podczas pisania doktoratu. Problem w tym, że wtedy dotyczyły one zupełnie innego eksperymentu.

Więcej: http://wyborcza.pl/
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH