Po co lekarze wspinają się na Mount Everest? Celem karkołomnej ekspedycji brytyjskich medyków było sprawdzenie reakcji ludzkiego organizmu w ekstremalnych warunkach. A wszystko po to, by skuteczniej pomagać pacjentom leżącym na OIOM-ach w stanach krytycznych.

Ostatni numer "New England Journal of Medicine" publikuje pierwsze wnioski  z wyprawy angielskich lekarzy z Centrum Lotnictwa, Astronautyki i Medycyny Ekstremalnej University College w Londynie, którzy w maju 2007 weszli na najwyższy szczyt świata. Anestezjolodzy, lekarze pierwszego kontaktu oraz chirurdzy maczyniowi zamierzali ocenić zmiany zachodzące na wysokości ponad 8 tys. m n.p.m. w pracy mózgu, płuc i innych narządów.

Pomysłodawca wyprawy dr Mike Grocott podkreśla, że chodziło m. in. o znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie odmiennie reagują na niski poziom tlenu w organizmie. Ósemka lekarzy osiągnęła szczyt, ale sam eksperyment - pobranie próbek krwi - przeprowadzili 400 metrów niżej. Wciąż jednak była to wysokość, na której ilość dostarczanego z powietrzem do płuc tlenu jest tak mała, że nawet najlepiej przygotowanym wspinaczom grozi niewydolność wielu narządów i śpiączka.

Analiza krwi potwierdziła to, co od dawna podejrzewali naukowcy - poziom tlenu we krwi osób wspinających się na ekstremalnych wysokościach jest niewiarygodnie niski, a w normalnych warunkach, czyli na wysokości poziomu morza, spotykany jedynie u ludzi będących na granicy życia i śmierci. Jeden z wykonanych pomiarów wskazywał na najniższe (2,55 kPa) ciśnienie tlenu we krwi, jakie kiedykolwiek zanotowano u żywego człowieka (u pozostałych - średnio 3,25 kPa). U zdrowych ludzi wartość ta wynosi około 12-14 kPa, u krytycznie chorych - 8 kPa. Uczeni sądzą, że za tak niski poziom tlenu odpowiedzialny jest głównie płyn gromadzący się w płucach na dużych wysokościach.

W trakcie całej wyprawy wykonano w sumie 32 różne doświadczenia, w tym jazdę na rowerze stacjonarnym na wysokości 8 tys. metrów. Jednymi z ciekawszych były eksperymenty mające na celu wyjaśnienie, dlaczego na wysokościach (a także na oddziałach intensywnej terapii) ludzie bardzo szybko tracą na wadze.

Na dokładną analizę wniosków z wyprawy potrzebny jest czas, ale pierwsze z nich są już ostrożnie formułowane. Dr Grocott jest np. zdania, że konieczne będzie, być może, mniej agresywne postępowanie z pacjentami w stanie krytycznym, ponieważ przynajmniej niektórzy z nich są w stanie przeżyć nawet z bardzo małym poziomem tlenu we krwi. A to oznacza to, że nie wszyscy potrzebują wentylacji tlenem, która czasami może pacjentowi zaszkodzić.

Uczeni mają też nadzieję, że dzięki ich badaniom uda się opracować lepsze metody pomocy pacjentom cierpiącym m.in. na ARDS (zespół ostrej niewydolności oddechowej), mukowiscydozę, rozedmę, ze wstrząsem septycznym czy noworodkom z ciężkimi wrodzonymi wadami wywołującymi sinicę.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH