Prof. Maria Siemionow, Polka, która przeprowadziła pierwszą w Ameryce operację przeszczepu twarzy wyznaje na łamach Gazety Wyborczej, że operacja jakiej dokonała była

W rozmowie z poznańskim dziennikarzem gazety Marcinem Gadzińskim prof. Maria Siemionow przybliża szczegóły operacji. W jej ocenie operacja „głównie dzięki wielogodzinnym treningom poszła dość gładko”. Lekarka wspomina, że w laboratorium anatomicznym wielokrotnie wraz z zespołem przeprowadzała symulacje takich operacji.

Siemionow zauważa, że jak na tak skomplikowany zabieg pacjentka czuje się bardzo dobrze.

- Oczywiście proces gojenia i znikanie obrzęku z nowej twarzy potrwa jeszcze wiele miesięcy. Jak w przypadku każdej transplantacji narządów między dwoma różnymi osobami, niebezpieczeństwo odrzutu będzie istniało zawsze. Pacjent musi do końca życia zażywać silne lekki immunosupresyjne, być pod ścisłym nadzorem lekarzy. Nasza wiedza bazuje tu głównie na przeszczepach rąk i tych dwóch przypadkach częściowych przeszczepów twarzy.

W ocenie absolwentki Akademii Medycznej w Poznaniu jej operacja była podobna do przeszczepów francuskich w technikach mikrochirurgicznych. Jednak zaznacza, że ten zabieg był bardziej kompleksowy.

- Francuzi przeszczepili obie wargi i dużą część skóry policzków. My przeszczepiliśmy oprócz płata skóry twarzy także całą tkankę podskórną, z mięśniami, chrząstkami, częściami kostnymi, nerwami. Cały nos, dzięki któremu pacjentka może odzyskać zmysł powonienia, górną wargę i szczękę z zębami, dolne powieki. Patrząc na twarz jako organ trójwymiarowy, przeszczepiliśmy 80 proc. jego powierzchni.

Podobnego zabiegu do francuskiego dokonali też Chińczycy, ale wówczas niestety pacjent zmarł. W ocenie polskiej lekarki stało się tak, bo pacjent po transplantacji został pozostawiony sam sobie. Siemionow zauważa, że głównym argumentem wysuwanym przeciw takim operacjom jest ryzyko, jakie istnieje przy dożywotnim zażywaniu silnych leków immunosupresyjnych.

- Chodzi o groźne infekcje i nowotwory. Niektórzy bioetycy mówią, że twarz nie jest narządem niezbędnym do życia, że można z takim zniekształceniem przeżyć wiele lat. Ale przecież nerki, które przeszczepiamy, też nie są narządem niezbędnym - można wiele lat przeżyć dzięki dializom. Mimo to dokonujemy przeszczepów, bo liczy się jakość życia.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

  • MSD

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH