Kiedy druk 3D w medycynie przestanie być nowinką i spowszednieje? Fot. mslgroup.com; zdjęcie ilustracyjne

Polska nie należy do liderów w wykorzystywaniu druku 3D w medycynie. Zdarzają się innowacyjne rozwiązania, ale nie one decydują o powszechnym dostępie lekarzy do tej technologii. Świadczyłoby o nim istnienie wyspecjalizowanych firm wykonujących wydruki na zlecanie wielu szpitali.

Do tego jeszcze daleka droga. Nawet takie wydarzenia, jak uruchomienie przez Belgów za 10 mln euro największej w Polsce fabryki produkującej przedmioty przy użyciu drukarek 3D, nie zmieniają sytuacji. Dla medycyny, jak czytamy w depeszy PAP z 21 września, fabryka zlokalizowana w miejscowości Bielany Wrocławskie będzie wytwarzała m.in. modele serc pacjentów z wrodzonymi wadami, którzy byli operowani w Indiach.

Modele przedooperacyjne
Dodajmy, że w samej Belgii są wyspecjalizowane centra druku dla medycyny. Ich istnienie wskazuje na pozycję kraju we wdrażaniu innowacyjnych technologii. Zwiedzał je dr hab. inż. Wojciech Święszkowski z Wydziału Inżynierii Materiałowej Politechniki Warszawskiej (w PW do druku medycznego wykorzystują tytan, hydrożele, polimer, komórki).

Zdaniem prof. Święszkowskiego, jeśli chodzi aplikacje kliniczne wydruków, to choć nie jesteśmy liderami w tej dziedzinie, nie mamy się czego wstydzić. Jako przykład udanego i dość powszechnego stosowania technologii 3D w medycynie podaje wykorzystywanie modeli przedoperacyjnych przez chirurgów. Przy okazji zwraca uwagę, że uznany za światowy sukces przeszczep twarzy wykonany przez zespół pod kierunkiem prof. Adama Maciejewskiego w Centrum Onkologii w Gliwicach był możliwy między innymi dzięki wydrukowanym modelom przedoperacyjnym.

Inny przykład aplikacji klinicznej to - jak dodaje - szablony operacyjne, które pozwalają z dużą precyzją przygotować przeszczep i przeprowadzić operację, np. w przypadku przeszczepu kości strzałkowej do żuchwy, w której jest ubytek.

Oferty bez pokrycia
- Ofert wydruków dla celów medycznych jest w Polsce sporo, ale gdy przyjrzeć się bliżej, to okazuje się, że większość to reklamy bez pokrycia - ocenia Paweł Ślusarczyk, prezes zarządu Centrum Druku3D 3D Sp. z o.o. - Podejrzewam, że profesjonalnych maszyn drukujących implanty medyczne jest w Polsce zaledwie kilka. Ale do końca nie wiadomo, co kto ma, bo nie są to sprawy, którymi przedsiębiorcy chcą się chwalić - zauważa.

Wyjaśnia powody małego zainteresowania biznesu ofertą dla medycyny. Na początek zaznacza, że drukarki kosztują od 1,5 mln zł wzwyż, a z oprzyrządowaniem kilka milionów. - Ale nawet nie pieniądze są barierą. Taka maszyna musi mieć certyfikat, certyfikat musi mieć też pomieszczenie, w którym pracuje. Pieniądze i certyfikaty można zdobyć. Problem polega na tym, że taka drukarka może drukować tylko i wyłącznie z jednego materiału, np. z tytanu medycznego - mówi Ślusarczyk.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

  • MSD

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH