Europejski Dzień Logopedy: zaburzenia mowy to szkolne kłopoty

Zaburzony rozwój mowy grozi kłopotami w szkole - ostrzegają logopedzi. W piątek (6 marca) przypada Europejski Dzień Logopedy.

Wielu rodziców zwleka z konsultacją swojego kilkuletniego niemówiącego, bądź mało mówiącego dziecka u logopedy. W efekcie diagnoza może zostać postawiona bardzo późno.

- Pamiętajmy, dwa słowa wypowiadane w wieku dwóch lat to zdecydowanie za mało. W mowie powinny występować obok rzeczowników czasowniki i inne części mowy, a dziecko powinno łączyć ze sobą przynajmniej dwa wyrazy. Powinno również zacząć odmieniać wyrazy, zastępować wyrażenia dźwiękonaśladowcze pełnymi nazwami - powiedziała logopeda i surdopedagog z Śląskiego Centrum Słuchu i Mowy Medincus (ŚCSiM) w Katowicach Elżbieta Kwietniowska-Strozik.

Podkreśliła, że rodzice nie powinni oczekiwać, iż dziecko z problemu wyrośnie, czy lekceważyć go uznając, że po prostu nie chce mu się mówić. Mowa jest bowiem elementem prawidłowego, harmonijnego rozwoju.

Dziecku trzeba pomóc w nauce mowy, ponieważ jej opóźniony lub zaburzony rozwój to wiele późniejszych następstw, m.in. trudności w nauce czytania i pisania, zaburzenia uwagi słuchowej i koncentracji, problemy ze zrozumieniem komunikatów w szumie, frustracje i trudności w nauce.

- Na szczęście jest spora grupa rodziców i lekarzy, którzy zaniepokojeni trudnościami w rozwoju mowy kierują dzieci do specjalistów. Te wcześnie objęte opieką logopedyczną mają spore szanse wyrównać braki w rozwoju. Jest spora grupa dzieci - głównie niesłyszących, bądź wcześniaków, które objęte wczesną stymulacją rozwoju, nierzadko w wieku przedszkolnym wypadają lepiej niż ich zdrowi rówieśnicy - dodała Kwietniowska-Strozik.

Zdaniem logopedów, kolejnym zagrożeniem dla harmonijnego rozwoju dzieci jest zwiększająca się z każdym rokiem w naszym życiu liczba akcesoriów multimedialnych, jak komputer, laptop, tablet, smartfon, konsole do gier, czy telewizja, a także brak należytej kontroli rodzicielskiej nad wolnym czasem dziecka.

Logopeda z ŚCSiM Ewa Kwaśniok często zwraca uwagę rodziców na istotne problemy związane z rozwojem dziecka, które biernie wpatruje się w ekran i automatycznie obsługuje manualnie sprzęt.

- Efektem jest mały zasób słownictwa, wypowiadanie jedynie prostych zdań, a także problem z mową czynną i bierną. Bardzo często zdarza się, że w domach telewizja jest tłem, a dzieci bawiąc się w obecności włączonego telewizora nie mają możliwości uczenia się mowy w sposób naturalny. Często są one nadaktywne, nie mogą na niczym skupić swojej uwagi, poza oglądaniem szybko zmieniających się obrazów i naciskaniem guziczków z melodyjkami - mówiła.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH