Badania: odległe skutki Hiroszimy nie są tak tragiczne, jak się powszechnie uważa Większość tych, którzy przeżyli, otrzymała stosunkowo niewielką dawkę promieniowania Fot. Longobord/Flickr.com (CC BY-NC 2.0)

Długoterminowe skutki zdrowotne bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę i Nagasaki nie są tak tragiczne, jak postrzega je opinia publiczna - informuje pismo Genetics.

Eksplozje bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki w sierpniu 1945 r. były przyczyną olbrzymich zniszczeń i tysięcy ofiar, które zginęły w momencie wybuchu lub wkrótce po nim z powodu fali uderzeniowej, wysokiej temperatury lub choroby popromiennej.

U tych, którzy przeżyli, częściej występowały nowotwory, a u ich potomstwa - wady rozwojowe. Z najnowszych badań wynika jednak, że odległe skutki napromieniowania nie były aż tak tragiczne, jak przyjmuje opinia publiczna.

Około połowa z tych, którzy przeżyli, wzięła udział w badaniach śledzących ich stan zdrowia przez całe życie. Badania te rozpoczęły się w roku 1947 i są obecnie prowadzone przez specjalną agencję, przy wykorzystaniu środków pochodzących od rządów japońskiego i amerykańskiego. Dzięki badaniom nad ofiarami Hiroszimy i Nagasaki ustalono m.in. dopuszczalne limity ekspozycji na promieniowanie dla pracowników przemysłu jądrowego oraz dla ogółu społeczeństwa.

Z badań wynika, że chociaż w populacji osób narażonych na promieniowanie jonizujące wzrosło ryzyko nowotworu, średnia długość życia ludzi, którzy przeżyli wybuchy w Hiroszimie i Nagasaki, zmniejszyła się jedynie o kilka miesięcy w porównaniu z nienarażonymi na promieniowanie rówieśnikami. Nie udało się także stwierdzić jakichkolwiek skutków zdrowotnych u potomstwa tych osób.

Względne ryzyko chorób nowotworowych rosło w zależności od tego, jak blisko miejsca wybuchu była dana osoba, jej wieku (młodsi byli narażeni bardziej) i płci (większe ryzyko dla kobiet niż dla mężczyzn). Jednak większość ocalałych nie zachorowała na raka. Częstość występowania litych nowotworów pomiędzy rokiem 1958 a 1998 wśród ocalałych była wyższa o 10 proc., co odpowiada około 848 dodatkowym przypadkom wśród 44 635 ocalałych w tej części badania.

Jednak większość tych, którzy przeżyli, otrzymała stosunkowo niewielką dawkę promieniowania. U narażonych na wyższe dawki (1 grej, czyli około 1000 razy więcej niż obecne limity dla ogółu społeczeństwa) ryzyko nowotworu było w tym samym przedziale czasowym (1958-1998) wyższe o 44 proc. Biorąc pod uwagę wszystkie przyczyny śmierci, ta stosunkowo wysoka dawka zmniejszała średnią długość życia o około 1,3 roku.

Choć nie jest wykluczone, że w przyszłości uda się wykryć jakieś nowe patologie u potomstwa ocalałych, obecny stan rzeczy wskazuje, że skutki powinny być nieznaczne.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH