Prof. Satava o polskim robocie chirurgicznym Robin Heart

Widziałem wiele robotów medycznych w USA i na całym świecie, a to co zobaczyłem w Polsce z pewnością jest porównywalne z tym nad czym się pracuje w różnych zakątkach globu - powiedział nam prof. Richard Satava*, znany amerykański chirurg, jeden z pionierów zastosowania robotów w medycynie.

Podczas pobytu w Zabrzu na konferencji dotyczącej robotów medycznych miałem okazję poznać świetnych lekarzy i inżynierów zainteresowanych robotyką. Gospodarz konferencji - dr Zbigniew Nawrat jest doskonałym inżynierem i wielkim entuzjastą wprowadzania robotyki medycznej do Polski. Znam go od pięciu lat i śledzę postęp prac jakie są wykonywane pod jego kierunkiem.

Wygląda na to że jesteście gotowi, by podjąć działania w kierunku komercjalizacji swoich robotów chirurgicznych. Jednak znalezienie finansowania na wdrożenie do komercyjnego wykorzystania nawet najlepszych pomysłów i osiągnięć naukowych jest największym problemem i wyzwaniem.

Trzeba liczyć się z tym, że przygotowanie produktu do ścieżki komercyjnej wymaga wydania dziesiątek, jeśli nie setek milionów dolarów, po to, aby uzyskać odpowiednie certyfikaty umożliwiające wprowadzenie rynek. Chciałbym zauważyć, że koszty jakie ponieśliście do tej pory w przypadku robotów Robin Heart, to dopiero początek długiej i trudnej drogi. To zaledwie około 10 procent wydatków jakie trzeba będzie ponieść do momentu, kiedy system ten będzie dostępny komercyjnie.

Obecnie właściwie jedynym komercyjnym robotem chirurgicznym na rynku jest system da Vinci. Za tym sukcesem stoi przede wszystkim fakt, że firma Intuitive Surgical była pierwszą, która dostała się na rynek z gotowym produktem. Wykorzystała do tego celu także swoje wczesne doświadczenia na zwierzętach, w których brałem udział, a które trwały od 1987 do 1995 roku. To między innymi wiedza zebrana w czasie 12 lat badań nad systemem pozwoliła wejść na rynek systemowi da Vinci i jak na razie królować na nim niepodzielnie.

Mogę powiedzieć, że w tej chwili Robin Heart znajduje się dziesięć lat za systemem da Vinci. Nie mówię tutaj o przewadze technologicznej, bardziej o czasie jakie pochłaniają badania i próby kliniczne z wykorzystaniem tego systemu. To jest ten najtrudniejszy etap. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że roboty da Vinci, jako gotowy, zakończony produkt podlegały próbom klinicznym jeszcze przez 5-6 lat. W trakcie badań przedklinicznych na zwierzętach często uzyskuje się dane, które wymuszają zmiany konstrukcyjne, co wydłuża czas wdrożenia komercyjnego urządzenia. Dlatego uważam, że Robin Heart jest jeszcze na takim etapie, iż potrzeba od 5 do 10 lat zanim wejdzie na rynek.

To co mogłoby pomóc w rozwoju robota Robin Heart, to skierowanie się w kierunku inwestorów venture capital. Nie mam co prawda pojęcia jak wygląda status inwestorów VC w Polsce, ale jeśli brakowałoby by ich tutaj, to może należałoby się zwrócić w ich kierunku w Dolinie Krzemowej, podobnie jak to było z robotem da Vinci.

Jeżeli wasz kraj jest zdolny do zaprojektowania i stworzenia tak skomplikowanego urządzenia jak robot medyczny, który jednocześnie jest niezwykle drogi, to przekazujecie sygnał, że macie jeden z najlepszych systemów zdrowotnych na świecie.

Jest to informacja dla społeczeństwa, że to ludzie w waszym kraju najbardziej się liczą. Fakt, że istnieje możliwość pokazania przez rząd, że inwestuje w zdrowie swoich obywateli jest niezwykle satysfakcjonujące. Inwestowanie przez rząd pieniędzy w rozwój nowoczesnych technologii medycznych jest zawsze bardzo dobrze postrzegane przez obywateli i w perspektywie bardzo opłacalne, nie tylko z politycznego punktu widzenia.

Często jestem pytany, w jakim punkcie rozwoju jest robotyka medyczna. Jesteśmy na absolutnym początku tej drogi. Jeżeli mógłbym porównać to do etapów rozwoju w motoryzacji, to obecnie roboty medyczne znajdują się na etapie, który wyznaczył model Forda „T”. W innych dziedzinach życia robotyka jest bardziej zaawansowana. Prędkość rozwoju robotów medycznych będzie zależała od tego jak dużo pieniędzy zostanie zainwestowane w ich rozwój.

Moim zdaniem rozwój robotów medycznych będzie zmierzał w kierunku miniaturyzacji coraz bardziej wydajnych, ale i kosztoszczędnych inteligentnych narzędzi. Zresztą, nie jest to tylko moja opinia. Słyszę takie z wielu stron. Uważam też że rozwój pójdzie w dwóch kierunkach. Zaczniemy obserwować dwie gałęzie robotów – roboty wielozadaniowe, nie mniej będą to systemy dużo tańsze od obecnego systemu da Vinci oraz grupę robotów wysokospecjalistycznych, z których korzystać będą konkretne grupy lekarzy, na przykład neurochirurdzy.

*Richard Satava, profesor Uniwersytetu Waschington Medical Center udzielił wypowiedzi portalowi rynekzdrowia.pl podczas X Międzynarodowej Konferencji "Roboty Medyczne" (Zabrze, 7 grudnia 2012 r.).

Prof. Satava jest pionierem chirurgii robotowej, jako pierwszy operował prototypem robota chirurgicznego. Był doradcą Białego Domu ds. Nauki i Polityki Technologicznej (OSTP), doradcą i kierownikiem wielu programów zaawansowanych technologii biomedycznych w departamencie obrony USA (DARPA). Były prezes Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgów Laparoskopowych (SLS) oraz Towarzystwa Chirurgów Endoskopowych Przewodu Pokarmowego (SAGES).

 


comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH