PAP/Rynek Zdrowia | 08-06-2019 17:43

Podlaskie: w mammobusach wykonuje się więcej mammografii niż stacjonarnie

W Podlaskiem wciąż więcej badań mammograficznych wykonywanych jest pacjentkom w terenie, w mammobusach, niż w stacjonarnych placówkach - wynika z danych NFZ. Same pacjentki mówią, że łatwiej jest, gdy można zbadać się na miejscu, bez podróży do większego miasta.

FOT. SCO; zdjęcie ilustracyjne

W regionie kilka firm w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia jeździ mammobusami po regionie. By się tam bezpłatnie zbadać w ramach programu profilaktyki raka piersi, wystarczy się wcześniej umówić i przyjść na badanie. Mammografię można też wykonać np. w Białostockim Centrum Onkologii, szpitalach wojewódzkich w Białymstoku, Łomży czy Suwałkach, badania można też zrobić np. w Zambrowie.

Z bezpłatnych badań mammograficznych mogą korzystać pacjentki w wieku 50-69 lat, które nie robiły takiego badania w ciągu dwóch ostatnich lat, lub które mają medyczne wskazania do takich badań - przypomina NFZ. Nie trzeba mieć skierowania. Jeśli wynik badania jest nieprawidłowy, pacjentka jest kierowana do dalszej diagnostyki. Lekarze podkreślają, że warto się badać, bo nowotwór wcześniej wykryty to większe szanse na wyleczenie.

Z danych NFZ udostępnionych PAP wynika, że np. w 2018 r. mammobusy były w Podlaskiem w 99 miejscowościach, badania odbywały się w ramach 375 wyjazdów. Przez cały 2018 r. NFZ zapłacił za ponad 14 tys. mammografii w mammobusach i za ok. 11 tys. tych badań w placówkach stacjonarnych. NFZ podkreśla, że nie wszystkie pacjentki, które mogłyby skorzystać z badan profilaktycznych zgłaszają się na nie. Np. zgłaszalność na badania cytologiczne to ponad 20 proc. natomiast na mammografię - ok. 35 proc. NFZ podkreśla, że niestety ta zgłaszalność spada, kilka lat temu była nieco wyższa. Zgłaszalność różnie też wygląda w różnych powiatach.

- Trudno jednoznacznie wskazać przyczynę spadku zgłaszalności kobiet, które mogłyby skorzystać z badań profilaktycznych. Może to być brak świadomości o konieczności wykonywania tych badań oraz troski o własne zdrowie, brak czasu, strach przed wykryciem choroby, a także spadek czujności, w przypadku gdy takie badania były już wcześniej wykonane - podkreśla rzecznik podlaskiego NFZ Rafał Tomaszczuk.

W Knyszynie z badań w mammobusie zawsze korzystała pani Halina. Mammobus był w Knyszynie w maju. Pani Halina powiedziała PAP, że w 2019 r. przyszła do mammobusu być może ostatni raz, bo kończy 69 lat, a do tego wieku badania w programie profilaktyki są przewidziane. Zaznaczyła, że przychodzi się badać, bo to wygodne, nie musi nigdzie jechać, może się zbadać na miejscu, w swoim miasteczku. "Zawsze kiedy przychodzi zaproszenie, zgłaszam się i z głowy. Za to mam koleżankę, która boi się przyjść" - powiedziała. Dodała, że bada się, bo chce wiedzieć, "mieć pewność" czy z jej zdrowiem wszystko jest w porządku.

Technik elektroradiologii wykonująca badania w Knyszynie Anita Kędzierska powiedziała PAP, że pacjentki, z którymi rozmawia podkreślają, że ważne jest dla nich to, że mają umówioną konkretną datę i godzinę badania, blisko ich domów. Dodała jednak, że zdarzają się sytuacje, że umówione pacjentki nie przychodzą na badanie do mammobusu. - Ale na przykład zobaczy nas ktoś z okna, przyjdzie, bo nagle przypomni sobie, że wypadałoby zrobić badanie" - dodała. W Knyszynie, jednego dnia z badań skorzystało kilkanaście pań.

Do bezpłatnych badań mammograficznych cały czas zachęca panie Białostockie Centrum Onkologii. Szpital realizuje dofinansowany z UE duży program profilaktyczny pod hasłem "Masz po co żyć. Badaj piersi". W mediach ukazują się zaproszenia na badania mammograficzne w formie ulotki, a na ulotkach opisywane są konkretne historie pacjentek, jest też instruktaż samobadania piersi, rozmowy z lekarzami o nowotworach, wsparciu psychologicznym dla chorych.

Izabela Próchnicka (PAP)