Od kilku dni Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Olsztynie używa dwóch szwedzkich aparatów do mechanicznej kompresji klatki piersiowej przy nagłym zatrzymaniu krążenia.

Ratownicy wysoko oceniają nowy nabytek: żaden człowiek nie jest w stanie utrzymać takiego tempa i dokładności. Zasilany tlenem lub powietrzem LUCAS (waży tylko 6,3 kg) automatycznie wykonuje masaż serca, dając pewność, że kompresja będzie prowadzona ściśle wg wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji z roku 2005.

Zgodnie z nimi masaż serca prowadzony jest bezustannie, w tempie 100 (±5) uciśnięć na minutę, o głębokości 4-5 cm. Mechaniczna precyzja pozwala na skuteczne prowadzenie resuscytacji krążeniowo-oddechowej, włączając w to trudniejsze przypadki reanimacji o długim czasie trwania lub przeprowadzanej w trakcie transportu pacjenta.

Zainstalowanie urządzenia na klatce piersiowej pacjenta trwa kilkadziesiąt sekund; polega na wsunięciu pod plecy deski stabilizującej, nałożeniu górnej części w postaci podkładki uciskającej oraz zapięciu rąk pacjenta pasami mocującymi. Konstrukcja urządzenia pozwala na prowadzenie defibrylacji pacjenta bez konieczności zdejmowania LUCASa. Istnieje też  możliwość prowadzenia akcji ratowniczej przez godzinę bez potrzeby wyłączania sprzętu i przy zastosowaniu jednoczesnej defibrylacji. LUCAS jest odporny na promieniowanie i nie przeszkadza przy obrazowaniu. Może być z powodzeniem stosowany podczas interwencji wieńcowej.

– Po dwóch minutach powinna nastąpić zmiana ratujących: nikt nie jest stanie długo zachować odpowiedniego tempa – wyjaśnia Gazecie Wyborczej ratownik Adam Iwanow. – To jeden z powodów, dla których ten sprzęt jest wręcz nieoceniony. W dodatku LUCAS znacznie rzadziej powoduje złamania żeber u pacjentów, które często zdarzają się przy klasycznej resuscytacji.

– Postanowiłem sprawdzić, czy LUCAS-y będą przydatne, więc od stycznia br. testowaliśmy jeden z nich – informuje Marek Myszkowski, dyrektor olsztyńskiej Stacji. – Na początku załogi ambulansów go nie używały, ale po pierwszym razie przekonały się do tego urządzenia.

Załogi karetek dodają, że Lucas jest prosty w obsłudze, a podłączenie butli i założenie aparatu na pacjenta trwa najwyżej pół minuty. Nic więc dziwnego, że WSPR zamierza w tym roku kupić jeszcze cztery urządzenia, tak by wszystkie karetki były w nie wyposażone. Jedno urządzenie kosztuje 43 tys. zł. Dzięki temu jest prosty w transporcie i znajduje zastosowanie zarówno w szpitalnych oddziałach ratunkowych, jak i w karetkach pogotowia.
Pierwszy LUCAS trafił do Polski w początkach 2008 r.. Kupił go wowczas Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika w Łodzi.

– Mamy doskonałe doświadczenia z tym sprzętem – mówi portalowi rynekzdrowia.pl Adriana Sikora, rzecznik lecznicy. – Jest wykorzystywany kilka razy w tygodniu. Jednym z jego plusów jest fakt, że udaje się uniknąć poważnych skutków neurologicznych u pacjentów ratowanych z zastosowaniem tego urządzenia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH