Ponad 100 spośród 288 kontrolowanych pracowni mammograficznych nie zaliczyło specjalnych testów sprawdzających czy jakość uzyskiwanych tam zdjęć jest na tyle dobra, że mają one rzeczywistą wartość diagnostyczną. Prowadzone od paru lat działania na rzecz poprawy jakości badań mammograficznych przynoszą niewielkie efekty.

W 2007 roku Ministerstwo Zdrowia stworzyło jednolity system kontroli zdjęć obejmujący: kwalifikacje personelu, wyposażenie, poprawność wykonywania testów (tych podstawowych - możliwych do wykonania przez personel pracowni), ocenę dawki promieniowania jonizującego, którą kobieta otrzymuje w czasie badania mammograficznego.

Badaniem zostało objętych 288 ośrodków, które wykonują mammografię. Ponad 100 nie zaliczyło testów, czyli nie spełniało podstawowych zasad.

W samej Wielkopolsce testów nie przeszła ponad połowa pracowni, biorących udział w Ogólnopolskim Programie Wczesnego Wykrywania Raka Piersi.  Na 27 sprawdzanych ośrodków, aż w 15 z nich jakość zdjęć mammograficznych budziła zastrzeżenia. Dodatkowo 5 wielkopolskich ośrodków nie przeszło pozytywnie kontroli jakości sprzętu, a to oznacza, że do badań wykorzystywane są np. stare mammografy, emitujące za duże dawki promieniowania. Albo też, że urządzenia nie są regularnie kontrolowane. Stąd wnioski nt. skuteczności badań przesiewowych są niepokojące - prawie połowy z 70 tys. Poznanianek ich wynik może być wiarygodny.

W opinii specjalistów przyczyną nietrafionych diagnoz jest brak zrozumienia podstawowej zasady, iż na prawidłowe rozpoznanie obrazu mają wpływ dobrze pracujące aparaty i wyposażenie stanowiska, w którym dokonuje się oceny diagnostycznej zdjęcia. Wpływ ma również wywoływarka i sposób mieszania odczynników chemicznych.

Jak tłumaczy w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dr Ewa Wesołowska - kierownik Samodzielnej Pracowni Mammografii w Centrum Onkologii w Warszawie, niewłaściwy proces wywoływania może wypaczyć obraz mammografii obniżając kontrast i ostrość zdjęcia, nie wspominając o artefaktach, których przyczyną może być zwykły kurz.

Sam proces wywoływania, niezależnie od aparatu rentgenowskiego, ma ogromny wpływ na kontrast i czytelność obrazu mammograficznego.

Dr Ewa Wesołowska z Centrum Onkologii w Warszawie ma zastrzeżenia do jakości mammografii skryningowej. Uważa, że skoro ponosi się tak wysokie koszty badań przesiewowych, powinno zadbać się o sprzęt najlepszej jakości, obsługiwany przez dobrze wykwalifikowany personel.

- Jest to problem np. mammobusów, które rzeczywiście docierają tam, gdzie nie ma specjalistów, ale jakość tych badań nie jest  zadawalająca, bo rzadko ktoś czuwa na stałe nad sprzętem i całym procesem wykonywania mammografii - twierdzi Ewa Wesołowska. Dodaje: - Radiolodzy często akceptują niedostatecznie dobre zdjęcia zdając sobie sprawę z trudności technicznych związanych z poprawieniem takiego badania.

W Wielopolsce trwa akcja wielkiej naprawy. Szkoli się radiologów i techników z prawidłowej obsługi urządzeń i prawidłowej oceny zdjęć.

W tym roku następna kontrola jakości. Pozostaje mieć nadzieję, że jej wyniki będą lepsze. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH