Po problemach z awarią sieci elektrycznej Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi może podjąć normalną pracę. W piątek (2 października) przywrócone zostały zaplanowane zabiegi i badania.

W środę (30 września) Łódzki Zakład Energetyczny przełączał sieci: planował konserwację linii energetycznej. Mimo że prąd do szpitala płynął, co chwila zanikał na poszczególnych oddziałach.

O godz. 10. zgasło światło na bloku operacyjnym. Na stole opracyjnym leżało dziecko z otwartą klatką piersiową, podłączone do aparatury zapewniającej krążenie pozautrojowe. Prof. Jacek Moll, który miał skorygować wadę, zdecydował, że wykona jedynie operację paliatywną, doraźnie poprawiającą stan dziecka. Za pół roku czeka je, niestety, kolejny zabieg.

– Nie było też prądu na sali pooperacyjnej – mówi Gazecie Wyborczej dr Jacek Kopala z kliniki kardiochirurgii. – Aparatura przestała pracować. Przez chwilę ręcznie pompowaliśmy powietrze zaintubowanym pacjentom.

Problemy wystąpiły także w czwartek na kardiologii. Nie działała aparatura diagnostyczna, niemożliwe było wykonywanie badań i zabiegów.

– Najważniejsze, że w sytuacji przerwy w dopływie prądu zadziałała automatyka: zostały uruchomione agregaty i oświetlenie awaryjne – podkreśla w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Andrzej Domżalski, po. dyrektora ds. administracyjnych. – Mogło się jednak zdarzyć, że na skutek przegrzania się któregoś z bezpieczników lub czujników nastąpiła reakcja łańcuchowa, która objęła cały układ. Obecnie trwa przegląd jego licznych elementów, ale odbywa się to już przy pracującej aparaturze.

Andrzej Domżalski zwraca uwagę, że szpitalne agregaty podlegają stałej kontroli i konserwacji, co zapewnia pacjentom pełne bezpieczeństwo w sytuacji awaryjnej.

Mniej szczęścia, niż mały pacjent prof. Molla z ICZMP w Łodzi, miał 74-latek operowany w 2006 r. w Szpitalu Miejskim w Dzierżoniowie. Przypomnijmy: na bloku operacyjnym zgasło światło, a zasilanie awaryjne nie zadziałało. Zdesperowani chirurdzy próbowali ratować sytuację światełkiem z włączonym telefonów komórkowych. Pacjenta nie udało się uratować. Rodzina domaga się od szpitala odszkodowania w wysokości 350 tys. zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH