W Polsce pracuje około 2800 anestezjologów. Potrzeba ich będzie dwa razy więcej. Tymczasem od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej z kraju wyjechało ok. 7 tys. lekarzy, z których 20 proc. to anestezjolodzy. Jest to największa grupa specjalistów spośród lekarzy, którzy zdecydowali się na opuszczenie kraju.
– Zrobimy wszystko, aby odwrócić ten trend – deklarował obecny podczas uroczystości wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Jak mówił, z posiadanych przez Ministerstwo Zdrowia danych wynika, że w sposób drastyczny spadła liczba lekarzy wyjeżdżających z Polski, w tym anestezjologów.
Ten fakt wiąże się z poprawą sytuacji finansowej anestezjologów i nową polityką resortu zdrowia dotyczącą stawek wynagrodzeń dla rezydentów w specjalnościach deficytowych. Resort zdrowia umieścił anestezjologię na liście specjalizacji priorytetowych, co oznacza wyższe zarobki dla anestezjologów na rezydenturach. W pierwszych dwóch latach specjalizacji rezydent otrzymuje wynagrodznie ok. 3,4 zł, od trzeciego do piątego roku specjalizacji – prawie 3,9 tys. zł.
– Mamy w resorcie głębokie przekonanie, że polscy lekarze muszą pod względem zarobków być przedstawicielami klasy średniej – deklarował Marek Twardowski. Jak zaznaczył, po wejściu polski do Unii lekarze mają „święte prawo” przemieszczania się i podejmowania pracy w wybranym kraju, jednak w interesie polskich pacjentów leży, aby lekarze pozostawali w kraju.
Magdalena Wujtewicz pytana przez nas o to, czy zamierza wyjechać za granicę odpowiada przecząco:
– Nie rozważałam takiej możliwości – zapewnia.
Polska jest na przedostatnim miejscu pod względem liczby lekarzy przypadającej na 10 tys. mieszkańców, gorzej jest tylko w Holandii. Niepokój budzą też stystyki, z których wynika, że w kraju na 10 tys. mieszkańców przypada 7 anestezjologów. Dla porównania, w Unii Europejskiej średnio - 10,8.
Czytaj więcej: anestezjolodzy | anestezjologia
Lubelskie: ile kosztuje leczenie chorych na raka?